31 grudnia 2009

Andrew M. Greeley. Grzechy kardynalne.

Wydane przez
Wydawnictwo Książnica

Musiałam, po prostu musiałam, przeczytać "Grzechy kardynalne", bo po lekturze "Grzechów" zżerała mnie ciekawość.

Autor opisuje historię czworga ludzi. Towarzyszymy im, gdy byli dziećmi, gdy dorastali i obserwujemy ich dorosłe życie. Kevin już będąc nastolatkiem wiedział, że pragnie zostać kapłanem. Pat zdecydował się na kapłaństwo pod wpływem wizji, jednak zdaniem przyjaciela wybrał taką a nie inną drogę życia równie łatwo i bezmyślnie jak choćby napój do obiadu. Ich przyjaciółki próbują pookładać sobie życie wbrew uczuciom jakie czują do Kevina i Pata, choć i tak całą czwórką czują się wobec siebie zobowiązani, odpowiedzialni.

Ksiądz Greeley opisuje kulisy codzienności amerykańskich księży, relacje prowincji amerykańskiej z Watykanem, konklawe po śmierci Pawła VI, Jana Pawła I. Ukazuje animozje występujące między księżmi pracującymi w parafiach, zajmujących się karierą naukową, czy karierą wiodącą na szczyty władzy w Kościele.

Książki Greeley'a opisują społeczność irlandzką w Stanach Zjednoczonych, co nadaje dodatkowy - interesujący - koloryt powieściom.

"Grzechy" czytało mi się nieco lepiej niż "Grzechy kardynalne". Może wpływ na to ma czas w jakim zostały napisane obie książki, może tematyka. Niemniej jednak wiem, że będę czytać i inne książki Księdza Greeley'a - podoba mi się jak pisze.

Zygmunt Niewidowski. 30 lat życia z Madzią. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec.

Wyszperałam tę książkę w bibliotece, bo po lekturze "Z pamiętnika..." miałam chęć na coś jeszcze o Kossakówce i jej mieszkańcach.

Wspomnienia Zygmunta Niewiadowskiego pokazują nam Magdalenę Samozwaniec jaką znamy z jej własnych książek - roztrzepaną, szanującą ludzi, żyjącą chwilą, ale i Magdalenę o jakiej sama by zapewne nie pisała - chorą, cierpiącą po stracie najbliższych.

Autor kreśli udanie świat lat powojennych - zmian społecznych, mentalnych, towarzyskich. Opisuje wędrówki po Polsce, wędrówki, których celem były spotkania autorskie Magdaleny Samozwaniec, ale też zakupy towarów, które w sklepach prowincjonalnych bywały, a w sklepach stolicy - nie.

Dobrze, że przeczytałam tę książkę.

Relacja z wyjazdu (część druga i ostatnia)

Ostatnia - bo już wróciliśmy do siebie. Ale jako, że działo się wiele, powspominamy dni spędzone w gronie rodzinnym:)

Kavka poczuła się bardzo swobodnie i zapałała wielką miłością do pokoju panieńskiego mojej Siostry, który w czasie pozaświątecznym zajmuje teraz Mama, a w czasie świątecznym - Helena ze swoją Mamą. Kavka polegiwała w łóżeczku Helenki, na wersalce, na krześle, dywanie. Drugim ulubionym miejscem Kavki okazał się być pokój tzw. "duży", w którym stały stolik i krzesełko Helenki. Od wczesnego poranka (koty śpią w jednym pokoju z nami) Kavka stała pod drzwiami i prosiła, żeby ją wypuścić, a wypuszczona biegła czym prędzej do Helenki. Najmłodsze ludzkie dziecię dbało także o karmienie kotka.


Sisi najintensywniej ze wszystkich kotów zainteresowała się choinką. Siadywała na stoliku pod choinką, na parapecie za drzewkiem i wąchała. Próbowała również zrzucać bombki, w czym chętnie sekundowała jej Hela. Sporo czasu Sisi spędzała w naszym pokoju lub w przedpokoju, na swojej ulubionej półce. Prychała na wszystkich wokoło (poza nami rzecz jasna), choć Izie udało się ze dwa razy myźnąć Sisulkę, a Helenka korzystając z nieuwagi Sisi dała jej dwa całuski w bok:)


Ciri stoicko przyjęła tłum kotów. Myślę, że spory w tym udział miały psie ciasteczka, które otworzyłam po przyjeździe, jeszcze zanim zdążyłam zdjąć kurtkę. Z ciasteczkami wiąże się również mniej radosna historia - Ciri zajadała w kuchni smakołyki, gdy zwabiona mlaskaniem przywędrowała Kavka (nawiasem mówiąc Kavka wyjadała kaszę z psiej miski). Musiałam wyjść z kuchni, a za chwilę usłyszałam szczeknięcie i Ciri biegnącą pod ulubiony fotel. A Kavka przyszła do nas puchata tak bardzo, że aż powiększyła objętość;) Dwa wieczory Ciri spędziła z nami. Niechętnie dawała się odprowadzić do innego pokoju, ale spędzenie nocy z czterema kotami i psem w jednym łóżku/pokoju wydawało nam się lekką przesadą;)


Gusia, będąc kotkiem o silnej osobowości, nic nie robiła sobie z obecności Heli (jedynie ostrzegała rozbrykane dziecko, że nie należy się zbliżać warczeniem). Zdarzyło jej się zasygnalizować Tacie, że jest głodna (Tata zdumiał się kotem wspinającym się mu po nodze), piła z Mamą herbatę miętową, dziwiła choince i myła się, spała (chętnie w łazienkowej misce) lekceważąc zupełnie szum jaki stworzyć może siedmioro dorosłych, jedno dziecko, pies i koty w blokowym mieszkaniu.


Nusia - kot ciekawy świata i wszystkiego, co ów świat ze sobą niesie - zakumplowała się z Helą najintensywniej. Bawiły się razem, otwierały prezenty, zaglądały w każde interesujące miejsce, trącały bombki, biegały, grały balonem... Można wyliczać i wyliczać... O, Nusia była nawet pojona z łyżeczki wyimaginowaną herbatą ze śpiewającego czajniczka. W zasadzie Nusia, oprócz nas, tolerowała jedynie bliskość Helenki (wiem - rozwydrzone mamy koty).


Powrót do domu upłynął spokojnie. Nusia przytuliła się do Gusi, a ciemność za oknem spowodowała senność kociastych i brak pretensji czasami związanych z podróżowaniem. Nie brakowało również momentów lekko surrealistycznych - właśnie przy wjeździe do miasta jeden z kotów musiał zostawić w kuwecie uciążliwe pachnące coś, a podczas postoju na parkingu na Z. musiały zasiąść na jednym ramieniu Sisi, na drugim Gusia. W domu koty z uśmiechem obeszły znajome kąty, wypróbowały drapak. Gusia zaprotestowała ogłaszając strajk głodowy przeciwko karmie suchej kupionej w sklepie nocnym, więc dziś bladym świtem pobiegliśmy do zoologicznego. W nocy spały na nas to Gusia, to Nusia, a rano zastałam Sisi śpiącą na krześle i wtuloną w mój nowy, cieplutki szlafrok.

Kavka została u Rodziców. Dostała wątróbkę, Helenka nasypała jej szczodrą ręką suchego, a z najnowszych doniesień wiem, że Tata właśnie szykuje rybę:) Kavunia śpi w pokoju z Mamą, a gdy tylko otworzą się rano drzwi pokoju Helenki, wbiega tam i układa się na wersalce.

P.S. Nusia i Gusia śpią w swoich koszykach, a Sisi na bocianim gnieździe:)

27 grudnia 2009

Relacja (część pierwsza)

Nusia na widok Helenki i wielu toreb zasiadła w przedpokoju moszcząc się na torbach i nie pozwalając nikomu ich dotykać. Później aktywnie uczestniczyła w życiu rodzinnym. Gusia schowała się gdzieś w głębi mieszkania obrażona na cały świat. Kavka zakochała się w Helenie i jej pokoju (a moja siostra zakochała się w Kavce). Sisi podeszła do sprawy bardzo ostrożnie i postanowiła spędzać czas z przedmiotami martwymi. Ciri korzysta z naszej obecności ile wlezie - nawet za cenę dzielenia pokoju i łóżka z czterema kotami. A Helenka?! Helenka szaleje:) Z kotkami.











P.S. Prawda, że Kavka i Ciri pasują do siebie? Co prawda wczoraj spotkały się gniewnie w kuchni, przy jedzeniu ciasteczek psich, ale mam nadzieję na stabilizację bez agresji:)

26 grudnia 2009

Karol Dickens. Opowieść wigilijna.



Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

"Opowieść wigilijną" czytałam bardzo dawno temu. Miałam też okazję oglądać różne impresje filmowe eksploatujące pierwowzór literacki czasem ponad wytrzymałość tegoż pierwowzoru. Z tym większą sięgnęłam po otrzymany w prezencie egzemplarz "Opowieści wigilijnej".

Myślę, że każdemu z nas - jakkolwiek żyjemy - przydałyby się wizyty podobne tym jakich doświadczył Ebenezer Scrooge. Zawsze możemy postarać się zmienic nasze życie na lepsze:)

Shirley Jackson. Zawsze mieszkałyśmy w zamku.



Wydane przez
Państwowy Instytut Wydawniczy

W starym domu rodzinnym, po katastrofie sprzed sześciu lat, mieszkają już tylko trzy osoby: Constance, Mary Katherine i niepełnosprawny stryj Julian. Starsza z sióstr, została oczyszczona sądownie z zarzutu otrucia rodziny arszenikiem, ale wyrok sądu nie zmienił mentalnego nastawienia mieszkańców miasteczka - dzieci wciąż podśpiewują piosenki o trucicielce, a wyprawy do biblioteki czy sklepu stają się obowiązkiem młodszej z sióstr.

Ów zamknięty świat sióstr Blackwood jest niemalże światem doskonałym - choć tylko w ich oczach. Dla sąsiadów zamknięty dom staje sie przyczynkiem do niezdrowej ciekawości, knucia, doszukiwania się w odseparowaniu chęci zamanifestowania pogardy.

Autorka doskonale pokazuje mechanizmy działania społeczeństwa, dla którego inne oznacza wrogie. Wstrząsająca książka.

Magdalena Samozwaniec. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.



Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Teksty Magdaleny Samozwaniec, odnalezione po latach, przez Rafała Podrazę i wydane całkiem niedawno zaspokoją wszystkich miłośników twórczości Madzi Kossak. Jako, że należę do tych, którzy lubią poczucie humoru pisarki i cenią jej pióro, z dużym zainteresowaniem wczytałam się we wspomnienia, felietony, opowiastki rodzinne i społeczno-obyczajowe zgromadzone w niniejszym tomie.

Magdalena Samozwaniec snuje opowieści o latach dzieciństwa, o związku siostrzanym, o cudownej atmosferze w Kossakówce, której to atmosfery twórcą i centralną postacią był Wojciech Kossak, ojciec Marii i Magdaleny. Autorka opowiada także o współczesnych sobie przebojach filmowych, modzie, Europie, obyczajach, szczególnie tych związanych z relacjami damsko-męskimi.

Mamy tu zatem Madzię znajomą z „Marii i Magdaleny”, rodzinę Kossaków – ciepłą, życzliwą kochającą – z „Zalotnicy niebieskiej”, ale i Magdalenę, której głos słychać w „Krystynie chłopach, czy rewelacyjnych, humorystycznych „Tylko dla dziewcząt” i „Tylko dla mężczyzn”.

„Z pamiętnika niemłodej już mężatki” to lektura dla wszystkich, którzy lubią twórczość wspomnieniową, powieściową i poradnikową Magdaleny Samozwaniec. To lektura pozwalająca posmakować innych, niż nam współczesne czasów, lektura, która sprzyja długim zimowym wieczorom.

* * *
"Z pamiętnika niemłodej już mężatki" można kupić w:

Barbara Wicher. Zapiski nastolatki (nie) takiej jak inne.



Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Lektura książki Barbary Wicher przysporzyła mi dużo radości. Historia dziewczynki, która z programu telewizyjnego dowiedziała się, że jej ojciec jest potomkiem rodu królewskiego i obejmie tron w związku z przywracaną w Polsce monarchią, jest urocza, przepełniona dobrym humorem. Oliwia zupełnie nie zdaje sobie sprawy z wrzawy medialnej jaka towarzyszy jej rodzinie, gdyż - jak to z nastolatkami bywa - właśnie się zakochała i najistotniejsze są dla niej reakcje zachwycającego Szymona, a nie tłumów nastolatek, dla których stała się ikoną mody.

Interesujące są rozterki bohaterki związane z tym, jakie życie jako rodzina królewska będą musieli wieść i jak owa "korona" wpłynie na jej codzienność.

Miła, odprężająca książka:)

25 grudnia 2009

W skrócie

















Nie mam cierpliwości do tego komputera. Zatem:
1. Nusia próbuje rozpakowywać prezenty.
2. Sisi obwąchuje choinkę i dziwi się bombkom.
3. Kavka żebrze u Babci o smakołyki.
4. Gusia pozwoliła Mamie skorzystać z komputera. Ale dopiero po tym jak Mama postawiła obok komputera kubek z herbatą miętową i pozwoliła Gusi zanurzyć w herbacie łapkę (i tym sposobem Gusia napiła się owej herbaty).
5. Ciri szczeknęła w obronie Babci na Nusięna Babcię prychającą.
6. Nusia złóżeczka Helenki rozgrywała mecz balonem.

P.S. Koty jeszcze nie wiedzą - jutro przyjeżdża Helenka i będą miały trening sprawnościowy;)

22 grudnia 2009

Świątecznie

Wyruszamy dziś do Rodziców. Kavka po raz pierwszy pojedzie z nami i pewnie pierwszy raz tak daleko samochodem. Czekamy aż zrobi się trochę ciemniej, żeby podróż uczynić nieco znośniejszą dla Gusi.

Życzymy Wam ciepłych, spokojnych, zdrowych i miziasto-mruczących Świąt Bożego Narodzenia.


P.S. Drogowcy każą uważać na łosie. No, to będziemy uważać:)

Życzenia świąteczne


Dobrych Świąt!
Z czasem na zadumę, refleksję, lekturę, ale też na rodzinne gawędy, spacery, wspólne biesiadowanie.
Spokojnych Świąt!

P.S. Życzę Wam już dziś, bo wyjeżdżam i dostęp do komputera będę miała bardzo ograniczony.

Nr 50. SFFiH

Numer grudniowy - jak to bywa z numerami grudniowymi ociera się tematycznie o święta. Oczywiście, zgodnie z profilem czasopisma jest nieco strasznie, nieco śmiesznie i groźnie. Tekst o karpiach ludojadach, czy z lekka futurystyczna opowieść o "Gniewnych ludziach" przykuły moją uwagę na czas sprzyjający przeczytaniu tychże, a historia napisana przez Agnieszkę Chodkowską-Gyurics sprawiła, że się uśmiechnęłam nad przewrotnością płodności twórczej:) Jarosław Grzędowicz w "Jeremiadzie..." obśmiewa katastroficzne traktowanie przyszłości, a Andrzej Pilipiuk przywołuje dawne metody dbałości o zdrowie.

Miła lektura:)

21 grudnia 2009

Krówek

Od dłuższego już czasu dokarmiany biało-czarnego kotka podwórkowego. On już wie, że to my dajemy jeść i pojawia się w stałych porach pod naszymi oknami, by głośno wołać o jedzenie. W szafce stoją puszki dla niego, dostaje również mięso - tak jak nasze.

W piątek go nie było, w sobotę też nie. Wczoraj mi mignął, ale wołany do jedzenia się nie pojawił. Dziś, gdy wracałam z pracy zobaczyłam go skulonego przy piwnicznym oknie, pod daszkiem z dyktą i wpatrzonego w czarnego, rosłego kota, który wyjadał suche. Z. rzucił mi puszkę przez okno i poszłam nakarmić Krówka. Miauczał, płakał wręcz, ale do jedzenia podszedł, powąchał i zostawił idąc za mną, podchodząc całkiem blisko. Miał jedno oczko w kiepskim stanie, charczał jakby przeziębiony i kulił się z zimna. Poszedł ze mną kawałek, wciąż wołając i wrócił pod swoją dyktę.

Gdy za niedługi czas wychodziliśmy z domu, siedział w kontenerze ze śmieciami, gdzie właściciel domu wyrzuca ciepły popiół z pieca. I znów tak strasznie płakał. Jakiś czas temu rozmawiałam o nim z panią z TOZ-u, zadzwoniłam do niej ponownie i ustaliłyśmy, że zabierzemy kota do weta, a później do zaprzyjaźnionej stajni.

Tydzień temu złapanie tego kota było niemożliwe. Dziś wszedł za nami na klatkę, poczekał, aż przyniesiemy z domu kontenerek i dał się do niego włożyć.

Wet zmierzył gorączkę (podwyższona) i dał dwa mające solidnie zadziałać zastrzyki. Później pojechaliśmy do stajni, gdzie Pan B. nie oponował, tylko przyjął z chęcią kociaka powiększając stan posiadania z kociej mamy z trójką dzieci, trzech psów zaprzyjaźnionych z kotami i całego mnóstwa koni do czterech kotów, trzech psów i całego mnóstwa koni. Krówek został zaniesiony do pokoju z ciepłym kaloryferem i fotelem, żeby mógł odtajać i przywyknąć do nowych warunków.

Choinki

W ubiegłych latach wysyłałam wszystkim znajomym życzenia świąteczne poprzez portal Animalia.pl, na którym to portalu składa się użytkownikom propozycję - każda odebrana choinka to jedzenie dla zwierzaków w schroniskach. W tym roku chciałam kolejny raz skorzystać z tej możliwości, ale oko moje padło na zasady:

Wydaje mi się, że w ubiegłych latach było łatwiej zdobyć ów kilogram karmy. 100 choinek to przecież ogrom roboty i potężna baza danych, z której Animalia.pl może później skorzystać jak sobie chce (czyli np. może sprzedać). Za to wszystko tylko jeden kilogram jedzenia?

Życzenia będę wysyłać w inny sposób. 

20 grudnia 2009

Andrew M. Greeley. Grzechy.

Wydane przez
Wydawnictwo WAM

Ksiądz Andrew Greeley to osiemdziesięciojednoletni autor powieści budzących kontrowersje. Jego "Grzech kardynalne" budziły niezdrowe sensacje wśród sąsiadek moich rodziców w czasach, gdy byłam uczennicą liceum. Tamtej książki nie przeczytałam, ale teraz z dużym zainteresowaniem przystąpiłam do lektury "Grzechów".

Ksiądz Herman Hoffman, potomek Niemców znad Wołgi wywodzący się z enklawy żyjącej w Stanach Zjednoczonych, jest świadkiem molestowania seksualnego dokonywanego przez jego kolegę, również księdza, na chłopcu. Zgłasza to proboszczowi, przełożonym w kurii za co zostaje umieszczony w szpitalu dla nerwowo chorych z diagnozą - homoseksualista do wyleczenia. Ksiądz molestujący chłopca, zwany prze swoich kolegów Lucyferem, trafia do innej parafii. Po kilku latach media i wierni przywołują sprawę molestowania i odbywa się rozprawa sądowa.

Tyle o treści. A wrażenia?

Świetnie napisana powieść. Rewelacyjnie poprowadzona narracja, wątki zarysowane z prawdziwie, doskonale przedstawione społeczności irlandzka i Niemców nadwołżańskich, dobrze pokazany świat kleru. Zastanawiałam się, czy Autor nie jest nieco zbyt złośliwy w ocenie arcybiskupa będącego bohaterem powieści, ale gdy w "Słowie końcowych" znalazłam coś takiego: " Watykan niechętnie mianuje kompetentnych, inteligentnych i rozsądnych ludzi na amerykańskie stolice biskupie" zrozumiałam dlaczego Śliski Louis był taki, jaki był.

Temat podjęty przez Ojca Greleey'a jest tematem trudnym (ale on się chyba w takich specjalizuje). To, że molestowanie seksualne jest złem wiadomo powszechnie, jednak jeśli takich czynów dopuszczają się osoby obdarzone społecznym zaufaniem, staje się złem zwielokrotnionym. Podobnie negatywne konotacje ma takie zachowanie, podczas którego dokłada się wszelkich starań, by owym złym czynom zaprzeczyć.

Im bliżej miałam do ostatniej strony, tym wolniej czytałam, bo nie chciałam się rozstać z powieścią. Chyba muszę przeczytać inne książki Księdza Greeley'a.

P.S.1. W powieści wspomniana jest sprawa molestowania seksualnego w kręgach kościelnych w Polsce.
P.S.2. Strona Ojca Greeley'a.

19 grudnia 2009

Zdjęcia mówią...






Dmitrij Strelnikoff. Nikołaj i Bibigul.

Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Opowieść o Nikołaju, który z Moskwy przyjeżdża do Kazachstanu, by odszukać skarb ukryty przez pradziada w jednej z jaskiń na pustyni, jest historią sięgania w przeszłość, w świat, który już nie istnieje nigdzie poza pamięcią ludzi w nim żyjących.

Podróż do Ałmaty, którą Nikołaj pamięta jako miasto radzieckie, a która teraz jest kazachska i wręcz zaprzeczająca swojej rosyjskości, budzi w mężczyźnie wspomnienia, ale i zadumę nad tym, co osiągnął, jakim jest człowiekiem i jak ukształtował własne życie. Bohater podąża ścieżkami znanymi z dzieciństwa, próbuje emocje związane z przeszłością dopasować do teraźniejszości, lecz owe próby są z góry skazane na porażkę. Samoświadomość, wspierana przez duchy przodków Nikołaja, rozrasta się - trzydziestolatek stając samotnie wobec przyrody, walcząc o przetrwanie mierzy się z życiem.

Ciekawe są wędrówki w świat nieistniejący. Owocami owych wędrówek nierzadko stają się zapisy literackie. "Nikołaj i Bibigul" jest bodajże najlepszym z nich.

P.L. Travers. Mary Poppins wraca.

Wydane przez
Wydawnictwo Jaguar

Mary Poppins pojawia się nagle, zamiast latawca Michasia, prosto z chmur. Najwidoczniej nadszedł już czas, kiedy znów jest potrzebna rodzinie Banksów.

Dzieci mają okazję poznać kolejnego wuja Mary, uczestniczyć w przedstawieniu cyrkowym konstelacji gwiezdnych, przekonać się, że ci, którzy nas otaczają wcale nie muszą być tak zwyczajni i pospolici jak się nam wydaje. Spokoju Mary nie zaburza nawet przyjście na świat nowego członka rodziny Banksów, Amelki. Dystyngowana, w mocno nakrochmalonych halkach, w kapeluszu i z uroczą torebką stanowi dziwne i pociągające zjawisko - Mary wciąż obraca się w świecie magicznym, tajemniczym, balansuje na krawędzi rzeczywistości i baśni, a przecież taka niania, zapewniająca nieustannie pożywkę dla dziecięcej wyobraźni, jest prawdziwym skarbem.

Mark R. Levin. Uratować Sprite'a.

Wydane przez
Wydawnictwo Esprit

"Czytanie jej [książki] może Cię poruszyć. Mam nadzieję, że wywoła też uśmiech. Wiem, że wyciśnie kilka łez."

Znany w USA konstytucjonalista napisał książkę o psach. Napisał ją, bo stanowiła dla niego bodajże jedyną możliwość wydostania się z depresji w jaką popadł, gdy jego pies zmarł.
Sprite, przygarnięty ze schroniska, w ciągu dwudziestu sześciu miesięcy jakie spędził z Levinami podbił ich serca, zawładną ich emocjami, stał się dla nich rodziną. Książka jest zapisem chwil spędzonych razem, radości i zmartwień wywołanych złym stanem zdrowia czworonożnego przyjaciela.

Tej książki, uczuć w niej zawartych, nie zrozumie nikt, kto nie ma psa lub kota. Wszyscy, którzy swoje domy dzielą z czworonogami, doskonale pojmą ból Autora wywołany rozstaniem z ukochanym psem, jego depresję, próby wyjaśnienia sobie, że przecież można było zrobić jeszcze inne badania, zastosować inną kurację, itp.

To, co czym napisał Autor we "Wstępie" jest prawdą. Jego książka porusza, wywołuje uśmiech i łzy.

Jolanta Studenicka. Skrzatoland. W Skrzatolandzie.

Wydane przez
Wydawnictwo Harmonia

Wydawca proponuje, aby książeczkę o Skrzatach i ich krainie podsunąć dzieciom pięcioletnim, tak bowiem dobrano zadania prezentowane w książeczce, takie obszary rozwoju dziecka owa książeczka pomaga stymulować, że właśnie dzieci na wskazanym etapie rozwoju skorzystają ze "Skrzatolandu" najpełniej. Co oczywiście nie oznacza, że gdy nasze młodsze dziecko chce poznać rodziny Tralolinków i Bolominków, powinniśmy zabrać dziecku książkę;)

Historia o Skrzatach jest optymistyczna, zilustrowana ciepłymi, przyjaznymi barwami. Bohaterowie opowieści robią zakupy, pieką kiełbaski na grillu, mają dzieci, koty i psy, bawią się i śmieją radośnie. Ważne jest, że Autorka nie pominęła w tworzeniu skrzaciej społeczności osób starszych czy niepełnosprawnych.

W drugiej części książki znajdują się zadania, które poprzedza legenda tłumacząca dzieciom, które zadania mogą wykonać z pomocą rodziców, które są bardzo trudne, a które do ich wypełnienia potrzebują kleju, farb, czy kredek.

Cała seria o Skrzatach składa się w 9 części. I już teraz, po przeczytaniu zaledwie pierwszej części, wróżę "Skrzatolandowi" powodzenie wśród dzieci. I rodziców - rzecz jasna;)

Hanna Kowalska-Pamięta. Wspomnienia kury domowej.

Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Narratorka opowieści, Alka, to kobieta spełniona. Mężatka, z dwiema uroczymi córeczkami, zajmująca się domem i wykradająca czas na pracę zawodową Oburzona pytaniem przyjaciółki o sens takiego życia rozważa własne potrzeby i docenia – jeszcze silniej niż dotychczas – rodzinną codzienność.

Starsza córka Alki, czteroletnia Majka, zaczyna opowiadać o Natalce, rysować dziwnego pana, który był i już go nie ma i okazywać strach. Alka zauważa, że ktoś obcy podczas ich nieobecności szukał czegoś w ich domu. Tajemnica, narastająca w swej grozie, wyjaśnia się na koniec powieści, ale oprócz tej – kryminalnej – sprawy ważny jest w powieści głos bohaterki. Głos kobiety, która nie chce być traktowana gorzej niż inne dlatego, że jej życie zogniskowało się wokół rodziny.

Sięgając po „Wspomnienia kury domowej” miałam nadzieję, ze będzie to banalna historyjka pozwalająca spędzić miłą, niczym niezmąconą godzinkę na lekturze. Okazało się jednak, że książka Hanny Kowalskiej-Pamięta ma wcale uzasadnione pretensje do tego, by stać się przyczynkiem dyskusji nt. „kobieta spełniona – kto to taki?”:)

Frances Hodgson Burnett. Tajemniczy ogród.

Wydane przez
Wydawnictwo Zielona Sowa

Sięgając po to wydanie „Tajemniczego ogrodu” – książki wszak popularnej i powszechnie znanej – miałam wątpliwości. Ich źródło tkwiło w tym, że jest to wydanie lektury z opracowaniem, czyli ze wskazówkami mówiącymi czytelnikowi gdzie znajdzie informacje o tym, w którym miejscu książki wspomniane są Indie, na której stronie przeczytamy, że Mary polubiła ogrodnika lub o wiośnie w ogrodzie. Czytałam „Tajemniczy ogród” zwracając szczególną uwagę na umiejscowione na marginesach znaki i nagle mnie olśniło. Owszem – takie przygotowanie książki może zachęcić uczniów leniwych, by książki nie przeczytali, a jedynie zapoznali się w indeksem odnoszącym do właściwych stron – ale za to, nie musimy po książce mazać, podkreślać, stawiać „ptaszków” na bokach strony, bo wszystko to, co przy omawianiu lektury może być istotne usłużnie wskazał nam wydawca. Zatem, mając w pamięci biblioteczne książki pokreślone przez kolejne pokolenia uczniów, przekonałam się do tej formy lektury.

Entuzjastycznie natomiast powitałam dołączonego do książki audiobooka. Przywykłam już do tej formy poznawania literatury, nauczyłam się uważnego słuchania i wysłuchanie „Tajemniczego ogrodu” sprawiło mi wiele przyjemności.

Czego i Wam życzę:)

18 grudnia 2009

Shirley Jakcson. Poskramianie demonów.

Wydane przez
Wydawnictwo Czytelnik

"Poskramianie demonów" jest kontynuacją książki "Życie wśród dzikusów", którą czytałam niedawno.

Bohaterka stwierdza pewnego dnia, że jej rodzinie udało się wypełnić każdą wolną część w olbrzymim domu, a to oznacza, że albo muszą zrobić porządki i pozbyć się wielu rzeczy albo muszą przeprowadzić się do nowego domu, większego niż ten, który aktualnie zajmują. Czynności przeprowadzkowe, wyjazd wakacyjny, czy weekendowy wypad do Nowego Jorku jest trudnym przedsięwzięciem, gdy ma się siedmioosobową rodzinę z nieodłącznymi czworonogami.

To w jaki sposób Autorka postrzega codzienne życie kobiety w rodzinie, to jak doznaje nagle - po 11 latach niańczenia maluchów - szoku, gdy wszystkie jej dzieci wędrują rano do przedszkoli lub szkół, to jak opowiada o tym co dzieje się w wielodzietnej rodzinie jest zabawne i bardzo prawdziwe.

Przede mną lektura kolejnej książki Shirley Jackson, tej polecanej przez Padmę. Ciekawa jestem jak będzie się to czytać.

Zwycięzcami 21. edycji Konkursu Książka Roku 2009 zostały...

17 grudnia w Bibliotece Głównej m.st. Warszawy odbyła się uroczysta gala wręczenia najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie literatury i grafiki książkowej dla dzieci i młodzieży - "Książka Roku" - przyznawanych od 21 lat przez Stowarzyszenie Przyjaciół Książki dla Młodych - Polską Sekcję IBBY.

Nagrodę Książka Roku w kategorii literatura przyznano:
Andrzejowi Maleszce za książkę dla dzieci "Magiczne Drzewo. Czerwone Krzesło" (Znak)
Ewie Nowak za książkę dla młodzieży "Bardzo biała wrona" (Egmont)

Nagrodę Książka Roku w kategorii grafika przyznano:
Elżbiecie Wasiuczyńskiej za książkę autorską "Mój pierwszy alfabet" w opracowaniu graficznym Doroty Nowackiej (LektorKlett)
Pawowi Pawlakowi za ilustracje i projekt graficzny książki "Podręczny NIEporadnik. Do czego nie służy młotek" (Czerwony Konik)

Wyróżnienia w kategorii literatura przyznano:
Zofii Beszczyńskiej za książkę "Lusterko z Futra" (Media Rodzina)
Grzegorzowi Gortatowi za książkę "Szczury i wilki" (Nasza Księgarnia)
Jackowi Podsiadle za książkę "Czerwona kartka dla Sprężyny" (Nasza Księgarnia)
Małgorzacie Strzałkowskiej za książkę "Zielony i Nikt" (Bajka)

Wyróżnienia w kategorii grafika przyznano:
Ignacemu Czwartosowi za ilustracje do książki "Lądowanie rinowirusów. Przeziębienie." Wojciecha Feleszki (Hokus-Pokus)
Monice Hanulak za opracowanie graficzne książki "Debata filozoficzna Królika z Dudkiem o Sprawiedliwości" Leszka Kołakowskiego (Muchomor)
Marcie Ignerskiej za ilustracje do książki "Babcia robi na drutach" Uri Orleva (Wytwórnia)
Ewie Kozyrze-Pawlak i Pawłowi Pawlakowi za "Mój pierwszy atlas świata" z tekstami Marii Deskur (LektorKlett)
Aleksandrze Woldańskiej za ilustracje do książki "Mrówka wychodzi za mąż" z tekstem Przemysława Wechterowicza (Czerwony Konik)

Gratuluję:)

17 grudnia 2009

Steve Fuller. Nauka vs religia?


Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Steve Fuller uważa, że spór w kwestii tego, czy nauka pozostaje w konflikcie z religią, pozbawiony jest intelektualnej głębi jeśli osadzony jest w złym kontekście. Owszem, nauka i religia pozostają w konflikcie, ale właściwym tłem tego konfliktu jest walka o to, która z tych dziedzin zasługuje na miano autorytetu społecznego, natomiast nie ma konfliktu na gruncie merytorycznym. Egzemplifikując konflikt na linii nauka-religia (niezależnie od tego, czy jest to konflikt rzeczywisty, wydumany, czy zaprojektowany) Fuller przedstawia historię sporu o naturę życia toczącego się między ewolucjonistami i kreacjonistami.

Autor w przystępny sposób opisuje idee przyświecające zarówno ewolucjonistom jak i zwolennikom Teorii Inteligentnego Projektu (TIP), rzetelnie prezentuje postać Karola Darwina, przytacza i omawia myśli wielu naukowców z wielu dziedzin. Fuller wiele mówi na temat samej nauki, często powołując się zwłaszcza na Thomasa Khuna i Karla Poppera. Nowością dla mnie jest teza, że spory w gronie ewolucjonistów są być intensywniejsze, niż spory między ewolucjonistami i zwolennikami TIP. Fuller pisze:

"Na przykład tylko śmierć jednej ze stron mogła położyć trwającemu ćwierć wieku publicznemu sporowi na temat implikacji neodarwinizmu pomiędzy reprezentującym perspektywę historii naturalnej paleontologiem Stephenem Jayem Gouldem i reprezentującym perspektywę genetyki zoologiem Richardem Dawkinsem."

Bardzo ważnym rozdziałem książki jest rozdział czwarty zatytułowany "Ameryka jako prawne pole bitwy", w którym Fuller pokazuje, w jaki sposób zwolennicy TIP są dyskryminowani, między innymi poprzez wyroki sądowe. Fuller zeznawał jako ekspert w słynnym procesie Kitzmiller vs Dover Area School District. Była to pierwsza sprawa sądowa, która rozstrzygała, czy Teoria Inteligentnego Projektu może być nauczana w szkołach średnich. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że Fuller, zadeklarowany naturalista, był świadkiem obrony, który miał za zadanie obalić argumenty powoda. Mówiąc inaczej - Fuller miał wykazać, że zakaz nauczania TIP jest niezasadny. Oczywiście (bo w dzisiejszych czasach jest to oczywistością) strona, której ekspertem był Fuller, przegrała, a sam autor pisze o tym tak:

"Jego [sędziego prowadzącego sprawę] rozumowanie było oparte na decyzji amerykańskiego Sądu Najwyższego w procesie Edwards vs Aguillard, definiującej rozgraniczenie nauki od religii w kategoriach motywu, a nie metody. Różnica jest istotna, mimo że kreacjonizm i TIP nie spełniają - na razie - kryteriów ani z McLeana, ani z Edwardsa. Gdybyśmy oceniali teorie naukowe przede wszystkim pod kątem motywów ich propagatorów, to wiek czy pół wieku temu (a niektórzy powiedzieliby, żę nawet teraz) nie moglibyśmy uznać darwinizmu za naukę, ponieważ jego piewcami kierowały uprzedzenia klasowe, rasizm i seksizm."

Fuller pisze, że czymś niesłychanie szkodliwym dla nauki jest swego rodzaju wzięcie pod ochronę tej dziedziny przez politykę, a wyrazem tego procederu jest stwierdzenie National Academy of Sciences, która ogłosiła, że uprawianie nauki rządzi się zasadą metodologicznego naturalizmu. Jeszcze raz podkreślam, że sam Fuller jest naturalistą, ale doskonale zdaje sobie sprawę z tego, do czego prowadzi autorytarne traktowanie nauki i dyskryminowanie naukowców. Autor komentując stwierdzenie amerykańskiej Akademii Nauk pisze:

"Można było odnieść wrażenie, że dzisiejsza nauka nie potrafi się bronić na własnych warunkach i potrzebuje filozoficznej tarczy ochronnej."

Znakomitym uzupełnieniem tej książki jest film "Expelled no intelligence allowed" (film ma polskie napisy), w którym narratorem jest amerykański aktor, Ben Stein. Jeden z naukowców, z którymi Stein rozmawia, odnosząc się do sytuacji, w której zwolennicy TIP są dyskryminowani przez establishment (w filmie pokazano wiele przykładów) mówi te słowa:

"Podczas zimnej wojny w Niemczech został wzniesiony mur - granica idei. Mur wzniesiony przez ideologów, którzy bali się innych idei. Podobnie wygląda obecna sytuacja nauki."

16 grudnia 2009

Kolejka, menel, skrzyżowanie i sensacja

Kolejka do bociankiego gniazda wciąż obowiązuje.


Ale jak już ktoś odstoi/odleży swoje i na bocianim gnieździe zalegnie ma filuternie uśmiechnięte pysio.


Gusia, co przyznaję z lekkim zażenowaniem, do mycia przyjmuje pozycję... Hm, no taką, jaka damie nie przystoi.


Nusia śpi ze skrzyżowanymi łapkami. Tak jest wygodnie, czy Mały Misiu trzyma za kogoś kciuki?


Kavka dziś w nocy przyszła do sypialni. Posiedziała na oknie, pozaglądała we wszystkie kąty, podreptała po nas węsząc ciuchutko. A teraz - po raz pierwszy odkąd u nas jest - śpi w sypialni tak samo jak inne kotki: Sisi na łóżku, Nusia w swoim transporterku, Gusia w koszyczku, a Kavka w pudełeczku. Radość wielka!




Vanessa Simon-Catelin. Jak dwie krople wody.


Wydane przez
Wydawnictwo EneDueRabe

„Jak dwie krople…” to książka o stereotypach. Prosta, doskonale opowiedziana i rewelacyjnie zilustrowana.

Istniała kraina, a jakby dwie. Owa kraina przedzielona była płotem. Po jednej stronie płotu było TU, po drugiej TAM. Ci z TU nie lubili tych z TAM i na odwrót. Dzieciom w TU opowiadano bajki o potworach z TAM, a dzieci w TAM straszono tymi z TU. I byłoby tak nada, gdyby nie dwóje dzieci, które nie bacząc na TU i TAM, nie bacząc na kolor, polubiły się i pocałowały.

W TU i TAM oszaleli z oburzenia – grozili, krzyczeli, aż wreszcie…

Stawianie barier nie zawsze fizycznych, a częściej mentalnych między ludźmi prowadzi do takich sytuacji jak w książce Simon-Catelin. Czasami ratunek jest w dzieciach, czasami w niepozornych wydarzeniach, które uświadamiają nam, że ci drudzy są tacy jak my – mają wady i zalety, zainteresowania, upodobania, zwykłe – podobne naszemu życie.

Kiedy czytałam tę książkę nie mogłam przestać myśleć o czeczeńskich uchodźcach z katowickiego Załęża, czy dzieciach z domu dziecka, którym odmówiono prawa do mieszkania usamodzielniającego. Może tym, którzy widzą w innych zło powinno się podsunąć książkę „Jak dwie krople wody”?

15 grudnia 2009

Wydawnictwo Skrzat w roli Świętego Mikołaja


Wydawnictwo Skrzat postanowiło podarować osobom odwiedzającym mojego bloga świąteczny prezent. Owym prezentem są trzy egzemplarze najnowszego wydania "Opowieści wigilijnej". Wszystkich, którzy chcieliby wziąć udział w losowaniu nagród, proszę o podanie w komentarzu tytułów trzech powieści Dickensa:) Spośród tych, którzy tytuły podadzą wylosuję trzy osoby, a Wydawnictwo Skrzat w poniedziałek, 21 grudnia, prześle firmą kurierską książki.

Opis książki:

Czy lubicie się bać? A wierzycie w duchy?
Bohater tej opowieści mówił o duchach „Bzdura!”, świąteczne dni traktował jak powszednie i szydził z wigilijnej radości i świąt Bożego Narodzenia. Trzeba było odwiedzin gości z zaświatów, by ze starego kutwy zmienił się w dobrotliwego staruszka szczerze zatroskanego bliźnimi.
Najnowsze tłumaczenie „Opowieści…” autorstwa Magdaleny Machay z mistrzowskimi ilustracjami Alicji Rybickiej.
Karol Dickens przez całe życie walczył o poprawę losu najuboższych, a ciemnotę i nędzę uważał za największe klęski ludzkości. W „Opowieści wigilijnej”, będącej hymnem na cześć Bożego Narodzenia, pokazał, że miłością i współczuciem można zmienić świat.

Opowieść wigilijna
Autor: Karol Dickens
Tłumaczenie: Magdalena Machay
Opracowanie: Agnieszka Sabak
Ilustracje: Alicja Rybicka

ISBN: 978-83-7437-460-6
Oprawa: Twarda
Format: 156x240 mm
Objętość: 160 str.
Rok wydania: 2009


Losowanie odbędzie się w niedzielę o godzinie 18:00.

**********************

Losowanie odbyło się z udziałem Nusi. Dziękuję bardzo serdecznie Wydawnictwu Skrzat za możliwość zorganizowania loterii, a Wam za udział w tejże:)

Osoby wylosowane proszę o podanie w e-mailu adresów i numerów telefonów (książki będą wysyłane za pośrednictwem firmy kurierskiej) - mój adres to: m1b1m1m@gmail.com. Jutro przekażę Wasze dane Wydawnictwu Skrzat i później już ani ja, ani Wydawnictwo nie będziemy wykorzystywali Waszych adresów i numerów telefonów.

Wylosowanym gratuluję i życzę miłej lektury!

1. Pierwszy etap:

2. Osoby wylosowane:

3. Zaspana "maszyna" losująca po losowaniu: