Przejdź do głównej zawartości

Relacja (część pierwsza)

Nusia na widok Helenki i wielu toreb zasiadła w przedpokoju moszcząc się na torbach i nie pozwalając nikomu ich dotykać. Później aktywnie uczestniczyła w życiu rodzinnym. Gusia schowała się gdzieś w głębi mieszkania obrażona na cały świat. Kavka zakochała się w Helenie i jej pokoju (a moja siostra zakochała się w Kavce). Sisi podeszła do sprawy bardzo ostrożnie i postanowiła spędzać czas z przedmiotami martwymi. Ciri korzysta z naszej obecności ile wlezie - nawet za cenę dzielenia pokoju i łóżka z czterema kotami. A Helenka?! Helenka szaleje:) Z kotkami.











P.S. Prawda, że Kavka i Ciri pasują do siebie? Co prawda wczoraj spotkały się gniewnie w kuchni, przy jedzeniu ciasteczek psich, ale mam nadzieję na stabilizację bez agresji:)

Komentarze

madziaro pisze…
Faktycznie Kavka z Ciri pięknie do siebie pasują :).
W ogóle to już kiedyś miałam to napisać, ale teraz zwłaszcza jak zobaczyłam to zdjęcie leżącej Ciri, to ma identyczną mordkę, i w ogóle jest cała podobna, jak moja Iśka, którą dostałam jak miałam 2 lata i która przeżyła z nami szczęśliwe 15 lat. Na starość to mimo zaawansowanej zaćmy na obu oczach, przez którą nic nie widziała, i tak była najszczęśliwszym psem świata, który zwiedził z nami Mazury i Pomorze i Bieszczady :). Jeździliśmy wtedy z Jaworzna w 4 osoby + pies najpierw Maluchem a później dużym fiatem :D
abigail pisze…
Kavka i Ciri na pewno się będą razem miały dobrze :)! A gdzie kolejne części relacji?...
kociokwik pisze…
Madziaro,
świetna opowieść o szczęśliwym psie:)

Abigail,
kolejna część dziś:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...