17 maja 2011

Paul Maar. Tydzień pełen sobót.*

Wydane przez
Wydawnictwo Media Rodzina

"Tydzień pełen sobót" to zabawna opowieść o tym, jak pojawienie się na świecie dziecka wywraca życie rodziców do góry nogami.

A jeśli to dziecko jest zupełnie niespodziewane i w dodatku jest nim Sobek, "ni to zwierzątko, ni ludzik", a rodzicem jest pan Piwko, zwyczajny księgowy - to oczywiste jest, że ich przygody i wspólne perypetie muszą być wyjątkowe do potęgi entej! Pan Piwko, którego życie do pojawienia się Sobka było nudne i przewidywalne, dzięki Sobkowi odkrywa, że można żyć inaczej - pełną piersią, spontanicznie i wesoło. A Sobek - mimo, że chwilami irytujący (kto z nas nie ma czasem ochoty udusić własnej latorośli?!), dzięki prostocie w postrzeganiu świata, nie wiadomo kiedy kradnie czytelnikowi serce (co z resztą do Sobka jest bardzo podobne). 

Rodzicom gwarantuję, że w trakcie lektury na pewno nie będą się nudzić! Dzieci pokochają Sobka za jego niesforność i iście ułańską fantazję. Ja sama już tęsknię za Sobkiem i z niecierpliwością czekam na kolejną część jego przygód. A Wam, drodzy czytelnicy życzę, żebyście mieli obok siebie kogoś takiego jak Sobek, kto nauczy Was jak spędzić cały dzień w łóżku na nicnierobieniu!

P.S. Zastanawiam się nad wystosowaniem oficjalnego wniosku, aby fragment, w którym Sobek idzie do szkoły, znalazł się na liście obowiązkowych lektur dla przyszłych nauczycielek i nauczycieli.

Izabela, mama Heleny


* Powyższy wpis, z etykietą "Poczytaj mi, Mamo", rozpoczyna cykl pisany przez moją Siostrę i jednocześnie Mamę Helenki. 

6 komentarzy:

http://pisanyinaczej.blogspot.com/ pisze...

Jestem chyba za stary na takie książki

Mery pisze...

Może troszkę za duża jestem sama, ale mój młodszy braciszek na pewno by się wciągną :)
Zapraszam do mnie http://w-krainie-andersena.blog.onet.pl/

viv pisze...

A ja, choć pewnie starsza od przedmówców, chętnie bym przeczytała. I sobie, i dzieciom :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pisany,
;-)

Mery,
:-)

Viv,
o, i to mi się podoba:-)

Agnes pisze...

O, ja to chcę! Koniecznie!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
:-)