15 maja 2012

Grzegorz Kozera. Droga do Tarvisio.


Wydane przez
Wydawnictwo Dobra Literatura


Książka zaskoczyła mnie wiekiem bohatera. Spodziewałam się młodzieńca 20-25 letniego, który wobec odrzuconej miłości wyrusza w podróż ku zapomnieniu, który w kolejnych odwiedzanych miastach będzie robił wszystko, by zapomnieć o gardzącej jego uczuciem kobiecie. To, że bohater jest w wieku średnim, stanowi przyjemne zaskoczenie i pozwala spojrzeć na jego sytuację w szerszym, niż widoczny na pierwszy rzut oka, kontekście.

Wędrówka przez miejsca dotychczas nieznane, a nawet jeśli znane, to nigdy nie odwiedzone z ukochaną, po rozstaniu z Mat stają się dla bohatera swoistą pielgrzymką. Są chwile wspomnień o wspólnym szczęściu, cierpień jakie ponosić musi mężczyzna i to nie tylko cierpień wynikającym z ograniczeń fizyczności bohatera, przypadkowe spotkania, zachwyty odczuwane wobec zetknięcia się ze Sztuką, tworzą obraz tego jak wiele trzeba doświadczyć, by "zasłużyć" na miłość.

Wędrówka przez Europę jest niczym zdobywanie kolejnych kręgów wtajemniczenia. Czasami w historii opisywane są wydarzenia, które nie mają kontynuacji i nie są szeroko umotywowane (znajomość z Prażanką, polscy pielgrzymi karmieni przez policję), które jednak mogą stwarzać wrażenie, że ich przejście jest niezbędnym etapem do osiągnięcia szczęścia.

Zakończenie też mnie zaskoczyło. Gdybym napisała, że pozytywnie, brzmieć mogłoby to dziwnie w kontekście tego jak Autor sfinalizował losy swojego bohatera, ale nie umiem znaleźć lepszego słowa. 

Brak komentarzy: