Przejdź do głównej zawartości

Rosamund Lupton. Potem.


Wydane przez
Wydawnictwo Świat Książki

Narratorem powieści Rosamund Lupton jest matka nastoletniej Jenny i ośmioletniego Adama. Matka, która po tym jak szukała w płonącym budynku szkolnym swojej córki, leży nieprzytomna na szpitalnym łóżku.

Grace Covey relacjonuje pobyt w szpitalu, śledztwo w sprawie wybuchu pożaru w szkole. Towarzyszy swojemu mężowi i jego siostrze policjantce, która prowadzi dochodzenie.  Jest w nimi, choć oni jej nie widzą i dzięki tej obecności dowiaduje się o bliskich sobie ludziach wielu rzeczy, których istnienia się nie domyślała. Kolejne fakty odsłaniają się przed nią (i przed czytelnikami) w powolny, wyważony sposób, a to sprawia, że tak mniej więcej od połowy książki ogłuchłam na świat wokół mnie.

Zaryzykuję twierdzenie, że "Potem" to książka lepsza niż debiutancka powieść Rosamund Lupton. Tu autorka jeszcze umiejętniej niż w "Siostrze" żongluje emocjami czytelnika. Polecam.

Komentarze

natanna pisze…
Zapowiada się interesująco.)))
joly_fh pisze…
Treść wydaje mi się udziwniona, ale jeśli jeszcze lepiej żongluje emocjami, niż siostra, to...
Patrycja pisze…
Postaram się kiedyś sięgnąć. Na razie jednak czasu brak
Abigail pisze…
Oj, chyba mnie przekonałaś. Zamówię, przy najbliższej okazji :)
Agnes pisze…
Czytałam, całkiem niedawno, niezła, choć ciężko się wciągnąć.
Monika Badowska pisze…
Dziękuję za komentarze:-)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...