Przejdź do głównej zawartości

Jacek Dubois. Kto wrobił Kubusia Puchatka?

Ta książka to zbiór feletonów. Około pięćdziesięciu. Felietony mają obnażać głupotę. Różnych osób, instutucji, wskazywać na nieżyciowość rozmaitych pomysłów.
W felietonie "Śmiertelny minister" autor
zaproponował, żeby eksminister sprawiedliwości wraz z postulatem przywrócenia kary śmierci zgłosił równocześnie swoją chęć wykonywania tejże kary osobiście. I tu się nieco zdziwiłam i obruszyłam. Idąc tropem Duboisa można by stwierdzić, że jeśli ktoś się domaga, aby wsadzać morderców do więzień do powinien chcieć być strażnikiem więziennym. A jak ktoś twierdzi, że trzeba by jego dziecko chodziło do szkoły, powinien zostać nauczycielem. Zaś miłośnicy mleka powinni nauczyć się doić krowy.

Dwa feletony (z dotychczas przeze mnie przeczytanych) poświęcił autor na wyzłośliwianie się na PiS za projekt ułatwienia dostępu do aplikacji koniecznych do uzyskania pełnego prawniczego tytułu.

Po przeczytaniu zdania "Obie strony dobrały się jak przysłowiowe połówki jabłka" zazgrzytało mi w zębachi postanowiłam odłożyć książkę, bo nie warto tracić na nią czasu.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Witaj!
Tych felietonów chyba nie przeczytam, ale pobuszowałam po Twoim blogu i jestem pod wrażeniem ilości przeczytanych książek.Wynotowałam sobie co warto przeczytać, a co mam za sobą. Aktualnie czytam "Pamiętnik prztrwania" Obejrzałam fotki z Uniw. Warszawskiego - robią wrażenie, ale gdzie ten klimat ????
Poleczm ksiązkę "Odmieniec" F. Bodswortha którą jestem zauroczona. Pozdrawiam z pięknych Mazur - z ,ale bez żadnych kompleksów.G.M
Monika Badowska pisze…
Feletonów naprawdę nie warto.
Klimat BUW-u odczuwa się podczas spacerowania między półkami, polecam:)
Poszperam w bibliotece za "Odmieńcem", gdy tylko połknę to, co stoi na półce;)
Pozdrawiam:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...