Przejdź do głównej zawartości

Hugh Laurie. Sprzedawca broni.


Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Po książkę Hugha Lauriego sięgnęłam, pewnie jak większość, z powodu granej przez niego roli dr Grega House'a.

Bohaterem powieści jest Tom, który jest dobrym, prawym czlowiekiem wciągnętym w szemrane sprawy. Pewien bogaty mężczyzna zleca mu zabicie samego siebie, a później jest już tylko coraz bardziej dziwnie. Tom zostaje wplątany w działania potentatów sprzedaży broni i to wplątany jako członek organizacji terorystycznej.

Powieść czyta się nieźle; autor wciąż pozostawia czytelnika w nieodpartym przekonaniu, że to o czym pisze to jedynie prześmiewcza konwencja, że wystarczy żartobliwie mrugnąć okiem, by użycie terrorystów do wypromowania nowego typu helikoptera stało się li i jedynie fikcją literacką, a nie brutalną prawdą wartą olbrzymie pieniądze.

Aż strach pomyśleć o tym, że to może nie być fikcja...

P.S. Porównanie seksualności kobiet i mężczyzn do fiata pandy i volvo ubawiło mnie nieprzeciętnie;)))

Komentarze

Malin pisze…
Książka była fajna, ale chyba spodziewałem się czegoś lepszego. Były dłużyzny i fragmenty, przy których myślałem, czy czasem tej książki nie odłożyć i nie zacząć czegośinnego.

Generalnie Laurie lepiej wypada jako aktor niż jako pisarz :-)
Monika Badowska pisze…
Malin,
mnie zafrapował temat:)
L. pisze…
Koleżanka ma, więc kiedyś pewnie pożyczę ;) A doktora House'a uwielbiam!
vmr pisze…
Świetnie się bawiłam przy tej książce - bardzo lubię tego typu poczucie humoru. A przy okazji - czyż przez tę książkę nie widać, jak wiele z siebie daje Hugh Laurie doktorowi Housowi? ;)
Monika Badowska pisze…
vmr,
oj - widać:)))
Karolina.ja pisze…
A ja zaczęłam i odłożyłam. I nie będę wracać. Książka nie w moim typie.
Andrew Vysotsky pisze…
Dla mnie Sprzedawca broni jest podobny do serialu Dr House. Nuży wysilonym humorem na jedną nutę. Powieść czyta się miejscami z przyjemnością, a miejscami bez niej
Co do bezwzględności w realizowaniu celów biznesowych... Wcale bym się zdziwił i polecam Gomorrę.
A z tą seksualnością chyba jest odwrotnie, niż napisałaś: kobieta=volvo, mężczyzna to panda ;-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...