18.6.09

Niby nie jest słonecznie,

ale i tak kociątki stwierdziły, że 4:27 jest dobra na szaleństwa. Ganiały się wszystkie trzy, co i rusz zmieniający konkigurację. Później Gusia i Nusia zaczęły się bawić frotkami do włosów; Gusia je podrzuca i łapie w locie, a Nusia wkłada pod materac, najgłębiej jak umie, a później wyciąga mając przy tym mnóstwo zabawy, a SIsi zajęła się kartonem otrzymanej wczoraj z Kącika Pupila paczki. Udało nam się jednak zasnąć, a i  koty - pozbawione widowni - zapadły w sen.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Widocznie uznały.że musicie koniecznie zobaczyc wschód słońca!

nougatina1 pisze...

Mam wrażenie, że taka pogoda idealnie odpowiada zapotrzebowaniom energetycznym kotów. Nasze też piorą się znów dwa razy częściej niż zimą i trzy razy częściej niż w nieliczne ciepłe dni.

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger