09 grudnia 2009

Paul Veyne. Początki chrześcijańskiego świata (312-394)


Wydane przez

Wydawnictwo Czytelnik

Paul Veyne w swojej książce prowadzi dwa główne wątki - historyczny, dotyczący kształtowania się chrześcijaństwa w okresie wskazanym w tytule, i wątek, tak to ujmę, multidyscyplinarny (chodzi o dyscypliny takie jak socjologia, religioznawstwo, psychologia i inne). Ten drugi wątek dotyczy fenomenu religii, wiary, odczucia boskości.

Właśnie to, co autor pisze na temat religii, postaw ludzi wierzących, motywów, którymi ludzie ci się kierują, zainteresowało mnie najbardziej. Veyne jest bardzo nowoczesnym pisarzem, który utrzymuje, że religia jest czymś nieredukowalnym, że nie da się jej wyjaśnić socjologicznie, psychologicznie, historycznie. Religii nie tłumaczy ani starożytna maksyma "primus in orbe deos fecit timor" (pierwszy w świecie bogów wymyślił Strach), ani teoria Dawkinsa (aczkolwiek Veyne Dawkinsa w książce nie przywołuje). Veyne pisze:

"Wiara to pewne zjawisko, którego przyczyny nam umykają. Nie może być ona przedmiotem decyzji, nie może odwoływać się do żadnego dowodu, którym zresztą w ogóle się nie przejmuje. Ktoś inteligentny i wrażliwy wierzy, ktoś inny, także inteligentny i wrażliwy, nie wierzy (i powinien powstrzymać się od czynienia zarzutów wierzącemu: 'nie indaguje się człowieka wzruszonego', mawiał Rene Char). Nie umiemy wyjaśnić powodu tej różnicy i dlatego używany terminu: wiara."

Szerzej na temat, o którym mowa (bo w końcu Veyne jest historykiem i napisał książkę historyczną) pisze Pascal Boyer w dziele "I człowiek stworzył bogów...".

W ostatnim rozdziale Veyne odpowiada na pytanie: "Czy Europa ma korzenie chrześcijańskie". Według Veyne'a - nie ma. Nie dlatego, że chrześcijaństwo nie wpływało na Europę, nie dlatego, że wpływ chrześcijaństwa był zbyt mały, aby móc zasadnie stwierdzić, że chrześcijaństwo jest fundamentem Europy. Veyne'mu o co innego idzie, mianowicie o to, że o niczym, w tym o religii, nie można powiedzieć, iż to coś stanowi fundament Europy, czy w ogóle jakiejś cywilizacji. Veyne pisze:

"Europa nie ma korzeni - chrześcijańskich ani innych; tworzyła się etapami, których nie można było z góry przewidzieć, przy czym żaden z jej elementów nie był oryginalniejszy od innego. Nie ukształtowała się w łonie chrystianizmu, nie rozwinęła się z jakiegoś zalążka, lecz jest rezultatem epigenezy. Jak zresztą również chrześcijaństwo."

Według Veyne'a każda cywilizacja jest fenomenem zbyt złożonym, zbyt wielobarwnym, zbyt nieprzewidywalnym, aby można było stwierdzić, że jeden jedyny element stanowi tejże cywilizacji fundamentem.

Gorąco polecam książkę wszystkim, niezależnie od tego, czy są wierzący, czy niewierzący - jak sam Veyne, którzy są ciekawi świata, których pasjonuje odkrywanie rzeczywistości, którzy gotowi są nieustannie ubogacać obraz świata, jaki mają.

3 komentarze:

Anhelli pisze...

Witam :)

Zapewne dam się skusić, tytuł jest zachęcający.

pozdrawiam serdecznie :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

>Anhelli

Tytuł nie oddaje, że tak powiem, całej atrakcyjności książki. Dla mnie właśnie te rzeczy pozahistoryczne są najatrakcyjniejsze :-))

Pozdrawiam.

Michał pisze...

Nic dziwnego, że nie oddaje. Veyne to najbardziej błyskotliwy, obok Petera Browna, historyk starożytności. Tytuł w sumie winien brzmieć "Jak nasz świat stał się chrześcijański" tłumacz z francuskiego - Quand notre monde est devenu chrétien (312-394). Historyk ten nie zajmuje się faktografią, ba, niekiedy myli daty, ale jego książki są stymulujące i to jest największa ich wartość.