Przejdź do głównej zawartości

Paul Veyne. Początki chrześcijańskiego świata (312-394)


Wydane przez

Wydawnictwo Czytelnik

Paul Veyne w swojej książce prowadzi dwa główne wątki - historyczny, dotyczący kształtowania się chrześcijaństwa w okresie wskazanym w tytule, i wątek, tak to ujmę, multidyscyplinarny (chodzi o dyscypliny takie jak socjologia, religioznawstwo, psychologia i inne). Ten drugi wątek dotyczy fenomenu religii, wiary, odczucia boskości.

Właśnie to, co autor pisze na temat religii, postaw ludzi wierzących, motywów, którymi ludzie ci się kierują, zainteresowało mnie najbardziej. Veyne jest bardzo nowoczesnym pisarzem, który utrzymuje, że religia jest czymś nieredukowalnym, że nie da się jej wyjaśnić socjologicznie, psychologicznie, historycznie. Religii nie tłumaczy ani starożytna maksyma "primus in orbe deos fecit timor" (pierwszy w świecie bogów wymyślił Strach), ani teoria Dawkinsa (aczkolwiek Veyne Dawkinsa w książce nie przywołuje). Veyne pisze:

"Wiara to pewne zjawisko, którego przyczyny nam umykają. Nie może być ona przedmiotem decyzji, nie może odwoływać się do żadnego dowodu, którym zresztą w ogóle się nie przejmuje. Ktoś inteligentny i wrażliwy wierzy, ktoś inny, także inteligentny i wrażliwy, nie wierzy (i powinien powstrzymać się od czynienia zarzutów wierzącemu: 'nie indaguje się człowieka wzruszonego', mawiał Rene Char). Nie umiemy wyjaśnić powodu tej różnicy i dlatego używany terminu: wiara."

Szerzej na temat, o którym mowa (bo w końcu Veyne jest historykiem i napisał książkę historyczną) pisze Pascal Boyer w dziele "I człowiek stworzył bogów...".

W ostatnim rozdziale Veyne odpowiada na pytanie: "Czy Europa ma korzenie chrześcijańskie". Według Veyne'a - nie ma. Nie dlatego, że chrześcijaństwo nie wpływało na Europę, nie dlatego, że wpływ chrześcijaństwa był zbyt mały, aby móc zasadnie stwierdzić, że chrześcijaństwo jest fundamentem Europy. Veyne'mu o co innego idzie, mianowicie o to, że o niczym, w tym o religii, nie można powiedzieć, iż to coś stanowi fundament Europy, czy w ogóle jakiejś cywilizacji. Veyne pisze:

"Europa nie ma korzeni - chrześcijańskich ani innych; tworzyła się etapami, których nie można było z góry przewidzieć, przy czym żaden z jej elementów nie był oryginalniejszy od innego. Nie ukształtowała się w łonie chrystianizmu, nie rozwinęła się z jakiegoś zalążka, lecz jest rezultatem epigenezy. Jak zresztą również chrześcijaństwo."

Według Veyne'a każda cywilizacja jest fenomenem zbyt złożonym, zbyt wielobarwnym, zbyt nieprzewidywalnym, aby można było stwierdzić, że jeden jedyny element stanowi tejże cywilizacji fundamentem.

Gorąco polecam książkę wszystkim, niezależnie od tego, czy są wierzący, czy niewierzący - jak sam Veyne, którzy są ciekawi świata, których pasjonuje odkrywanie rzeczywistości, którzy gotowi są nieustannie ubogacać obraz świata, jaki mają.

Komentarze

Anhelli pisze…
Witam :)

Zapewne dam się skusić, tytuł jest zachęcający.

pozdrawiam serdecznie :)
Monika Badowska pisze…
>Anhelli

Tytuł nie oddaje, że tak powiem, całej atrakcyjności książki. Dla mnie właśnie te rzeczy pozahistoryczne są najatrakcyjniejsze :-))

Pozdrawiam.
Ikswonarab pisze…
Nic dziwnego, że nie oddaje. Veyne to najbardziej błyskotliwy, obok Petera Browna, historyk starożytności. Tytuł w sumie winien brzmieć "Jak nasz świat stał się chrześcijański" tłumacz z francuskiego - Quand notre monde est devenu chrétien (312-394). Historyk ten nie zajmuje się faktografią, ba, niekiedy myli daty, ale jego książki są stymulujące i to jest największa ich wartość.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...