09 lutego 2010

Dr Nick Trout. Powiedz, gdzie cię boli.

Wydane przez
Wydawnictwo Literackie

Miłośnicy zwierząt ciekawi tego, co dzieje się w przychodniach weterynaryjnych i tego, co stanowi codzienność weterynarzy, otrzymują książkę, która nasyci ich zainteresowanie.

Dr Nick Trout, weterynarz pracujący w Angell Animal Medical Center, jeden z niemalże siedemdziesięciu lekarzy przyjmujących codziennie zwierzęcych pacjentów, przedstawia swoją pracę w konwencji jednodniowych zapisków. Ów opisywany dzień zaczyna się bardzo wcześnie, bo niedługo po północy.

Kolejne psy, koty i ich właściciele mogliby komuś mniej wrażliwemu od Autora zlewać się w jedno. Ale przecież każdy z pacjentów dr Trouta to odrębna historia, silne więzi łączące człowieka i zwierzę, emocje, które w sytuacjach zagrożenia zdrowia dochodzą do głosu i rzutują na pracę lekarza.

Dr Nick Trout pokazuje jak zmieniły się relacje między ludźmi i zwierzętami, w jaki sposób czworonogi (bo na nich Autor skupia przede wszystkim swą uwagę) z roli towarzysza człowieka stają się członkiem rodziny.

Książka bostońskiego weterynarza jest przesycona szacunkiem do ludzi i zwierząt. I choć Autor opisuje pewne, nieco trudne do zrozumienia zachowania ludzi (np. zmiana drugiego imienia na imię psa), nie czyni tego, by kpić, a raczej by uświadomić nam doniosłość uczuć z jakimi się styka w codziennej pracy.

Jestem wdzięczna Autorowi za to, że odsłonił przed ciekawskimi czytelnikami (czyli także przede mną) kulisy pracy weterynaryjnej. Tym wdzięczniejsza, że uczynił to bardzo udanie:)

P.S. KLIK

4 komentarze:

Skarletka pisze...

Widziałam dzisiaj tą książkę w Empiku i narobiłam sobie na nią ochoty. A teraz jeszcze Ty zachęcasz... :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Skarletko,
jestem zauroczona tą książką:)

Lina pisze...

ooo... widziałam ją wczoraj w Empiku... no i sobie poszłam... ale zaraz się wróciłam i ją kupiłam :) Teraz czeka aż wygospodaruję na nią trochę czasu. I jeszcze taki zachęcający opis u Ciebie znalazłam :)
Ściskam z zaśnieżnego miasta :)
Lina

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lina,
ciekawa jestem Twoich wrażeń:)