16 lutego 2010

Przemek Opłocki. Zielony księżyc.


Wydane przez
Wydawnictwo Area

Wyobraźcie sobie parking przed hipermarketem. Przyjrzyjcie mu się dokładnie, a zobaczycie stojący pośród morza aut namiot. Namiot, a przy nim rudego kota i niechlujnie wyglądającego mężczyznę, który właśnie staje na deskorolce, by podjechać do Was i poprosić o jedzenie i/lub pieniądze.

P. żyje na parkingu, w swoim ograniczonym przestrzennie świecie. P., osoba korzystająca z tego, co zbywa innym, przypomina nieco ascetów, choć jego sytuacja jest o tyle specyficzna, że on jest ascetą XX wieku, ascetą hipermarketowym. Jest niczym wyrzut sumienia dla osób owładniętych konsumpcjonizmem, zakupoholików, polujących na okazje, przeceny i upodlających się za cenę kostki masła po 1,50 zł.

Książka Przemka Opłockiego jest przewrotną opowieścią o współczesnych ludziach. O braku refleksji, działaniach pod sztandarem Wielkich Słów, a będących jedynie zaspokojeniem potrzeb własnego ego, o świecie, w którym drugi człowiek jest dobry, o ile jest użyteczny.

Mam ostatnio szczęście do naprawdę dobrych książek. "Zielony księżyc" również do nich należy.

Brak komentarzy: