Przejdź do głównej zawartości

K. Denek, B. Dymara, W. Korzeniowska. Dziecko w śwecie wielkiej i małej Ojczyzny.


Wydane przez
Oficynę Wydawniczą Impuls


"Dziecko w świecie..." jest XX tomem serii "Nauczyciele - Nauczycielom", która ukazuje się już od 1996 roku.
W tomie poświęconym zagadnieniu Ojczyzny, ten dużej, ogólnonarodowej i tej niewielkiej, lokalnej, naleźć możemy teoretyczne wyjaśnienia tego, czym jest ojczyzna, co o niej stanowi, jakie są cechy konstytuujące ojczyznę. Autorzy zadbali o to, by ukazać czerpiąc bogato z polskiej poezji i prozy, dorobek kulturowy stworzony ku czci ojczyzny.


Bardzo interesujący jest rozdział poświęcony małej Ojczyźnie - Górnemu Śląskowi, a także ta część książki, w której omówiona jest zależność "małych ojczyzn", ojczyzny i Unii Europejskiej - Autorzy zastanawiają się nad tym, na ile tożsamość regionów zostanie zachowana i na ile UE stanie się tworem złożonym z wielu oddzielnych kulturowo regionów, a na ile spróbuje ową tożsamość wchłonąć i zunifikować.


Ostatnia część książki poświęcona jest realizacji tematyki dotyczącej ojczyzny w codzienności edukacyjnej. Przedstawione są propozycje zajęć lekcyjnych na poszczególnych etapach nauczania, podczas których można z dziećmi i młodzieżą rozmawiać na temat znaczenia Ojczyzny w ich rozumieniu i odczuwaniu. Autorka dokonała ciekawego zabiegu - przeanalizowała niektóre podręczniki szkolne pod kątem zawartości tematów związanych z budzeniem patriotyzmu.


"Dziecko w świecie wielkiej i małej Ojczyzny" pozwala przygotować się do rozmawiania z dziećmi na kulturowych, historycznych i emocjonalnych konotacji pojęcia Ojczyzna, ale daje również asumpt do tego, by samemu zastanowić się, co dla mnie znaczy Ojczyzna i co jest moją małą Ojczyzną. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...