Przejdź do głównej zawartości

Ludwik Koneberg, Gabrielle Förder. Kinezjologia dla dzieci. Jak uwolnić się od blokad w uczeniu się.

Wydane przez
Wydawnictwo Harmonia

"Na podstawie chińskiej nauki o energii Chi Kug zakłada się w kinezjologii, iż w ludzkim ciele znajduje się system kanałów energetycznych - meridianów(...)". Przyznaję - takie zdanie, przeczytane na jednej z pierwszych stron książki, nastawiło mnie do jej treści dość sceptycznie. Jednak im więcej zgłębiałam informacje podane przez Autorów, im mocniej przekonywałam się, że zaproponowane przez nich ćwiczenia są proste i logicznie wynikające z budowy ludzkiego ciała, tym szybciej ów sceptycyzm znikał, by wreszcie pozostawić mnie zainteresowaną dokonaniami kinezjologii edukacyjnej.

Autorzy w przystępny sposób tłumaczą mechanizmy powstawania w nas blokad - psychicznych i fizycznych, a także wskazują jak z owymi blokadami możemy sobie radzić. Proste ćwiczenia fizyczne, które możemy zaproponować naszym dzieciom i które możemy wykonywać sami, pozwolą nam zniwelować owe blokady, pozbyć się niewłaściwych ze względu na nasze funkcjonowanie mechanizmów obronnych, ułatwić sobie dobre funkcjonowanie w sytuacjach uczenia się i pracy. Konkretne rozwiązania proponowane przez Autorów dotyczą np. nauki zasad ortograficznych i matematycznych, a także zwalczania nadmiernego, szkodzącego nam stresu.

Na końcu książki znajdziemy listę polecanych książek, adresy internetowe, pod którymi znajdziemy więcej niż w omawianej książce, informacji o kinezjologii.

Bardzo ciekawa książka i co ważne - nie tylko dla specjalistów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...