Przejdź do głównej zawartości

Czwartek

Nusia wczoraj rozdrapała nosek, który już zaczął przysychać. Krew zaczęła kapać, przeszkadzało to kotce w jedzeniu i ogólnie funkcjonowaniu. Dziś pojechaliśmy pojechać Nusiowy nosek panu doktorowi. Oczywiście, Nusia tuż po zamknięciu w transporterze zaczęła szturmować kratkę nosem i do doktora dojechaliśmy z krwawiącym kotem.

Istnieje ryzyko, że Nusia może mieć w nosie polipy, nadżerkę lub inne zmiany. Jutro będziemy dzwonili do kliniki, w której zrobić można prześwietlenie rentgenowskie. Później, być może, czekają nas, a właściwie Nusię, kolejne badania.

Potrzymajcie kciuki, co?

Komentarze

abigail pisze…
Cały czas mocno zaciśnięte! Oby to wszystko pomogło i nosek Nusiowy się zagoił!
Lilly Valerie pisze…
Cały czas mocno trzymam kciuki za Nusiowy nosek i za oczko. Biedna kitulka :(
Ewa pisze…
Biedna kicia! Mooocno trzymam kciuki za gojenie się ranki! Pozdrawiam Was ciepło!
Ewa
hersylia810 pisze…
Oczywiście, trzymamy, biedny noseczek.
Anonimowy pisze…
będę trzymać, mocno , jestem tu często, uwielbiam czytać co u Was słychać
kokola
amyszka pisze…
Moc kciuków za Nusię !
kociokwik pisze…
Abigail,
dziękuję:-)

Lily Valerie,
biedna, ale jakoś nic sobie z tego nie robi:-)

Ewo,
dziękuję:-)

Hersylio,
:-)

Amyszko,
dziękuję:-)
rudomi pisze…
I jak tam Nusiowe sprawy, Nusiowy nosek? Chyba dawno mnie tutaj nie było... W końcu zrobię sobie listę blogów u siebie (jakie to trudne!) i będę na bieżąco ;)
kociokwik pisze…
Rudomi,
już piszę:-)

Zapraszamy częściej:-D

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...