Przejdź do głównej zawartości

Grażyna Lewandowicz-Nosal. Książki dla najmłodszych. Od zera do trzech.

Wydane przez
Wydawnictwo SBP

Jeśli ktoś chciałby zasięgnąć opinii osoby zawodowo zajmującej się książką dla dzieci i jej wpływem na rozwój dziecka i jednocześnie matki, która korzystając ze swojego zawodowego doświadczenia pragnie wychować człowieka czytającego, to niezwłocznie powinien sięgnąć po publikację dr Grażyny Lewandowicz-Nosal (lista pozostałych publikacji autorki).

Poradnik napisany w sposób prosty, dogłębnie wyjaśniający dobór lektur odpowiedni do wieku dziecka, podający przykłady z doświadczeń autorki to rzadka i cenna książka. Cenna także i z tego powodu, że wskazuje wartości jakie dzięki czytanym dzieciom książki możemy w nich kształcić. ów poradnik to także poradnik z ścisłym tego słowa znaczeniu; autorka pisze o tym, jak modulować głos czytając dzieciom, podpowiada jak oswoić z książkami tematy trudne (nie wystarczy tylko przeczytać), w jaki sposób budzić wrażliwość dzieci na losy bohaterów i na ile pozwalać dziecku (i czy w ogóle) na umiłowanie tylko jednej, jedynej książki.

Miło było w "Książkach dla najmłodszych" zobaczyć znajomy adres internetowy. Gratuluję autorce Małego pokoju z książkami tego, że jej praca została w ten sposób doceniona:-)

Doskonały przewodnik po literaturze dziecięcej skierowany do rodziców. Oby więcej takich publikacji.

Komentarze

Książkozaur pisze…
Wygląda bardzo ciekawie. Synek akurat w przedziale 0-3, to może się dokształcę :)
Jeśli to pomoże wychować małego czytelnika w dobie komputerów, to byłoby super!
Agnes pisze…
O, dziękuję za zwrócenie uwagi.
Agnes pisze…
P.S. Szkoda, że nie ma tego wprowadzonego do biblionetki, wrzuciłabym do schowka...
Pieguska pisze…
Przydałby się taki fachowy przewodnik, tym bardziej, że literatura dziecięca prezentuje się różnie - od perełek po gnioty.
Pozdrawiam
Monika Badowska pisze…
Książkozaur,
czekam na relację praktyka:-)

Agnes,
ależ proszę:-)A tego nie wiem, nie zaglądam tam.

Piegusko,
zdecydowanie:-)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...