Przejdź do głównej zawartości

Szewach Weiss, Tomasz Dostatni OP. W dwóch światach.


Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Kiedyś, dawno temu, słuchałam w radiowej Trójce cyklicznych rozmów pewnej pani z Szewachem Weissem. Poglądy ambasadora Izraela w Polsce wydały mi się wówczas na tyle interesujące, by teraz sięgnąć po kolejne rozmowy Weissa, tym razem z zaprzyjaźnionym dominikaminem.

Jeśli ktoś szukałby w tej książce uporządkowania, sztywnego trzymania się tematyki zapowiedzianej w zaplanowanym odpowiednio wcześniej rozdziale - zawiedzie się. Panowie bowiem rozmawiają o rzeczach najróżniejszych, o tym, co w judaizmie i chrześcijaństwie determinuje człowieka, o tym, jak  mamy, jako społeczeństwa i jednostki, żyć po tragediach będących naszym udziałem podczas II wojny światowej.


Lubię swobodny, nieuporządkowany styl rozmowy przedstawione w książce. Umiem wyłowić sobie z niego rzeczy dla mnie istotne i cieszy mnie odkrywanie smaczków w tym, co mówią rozmawiający panowie. A to jak silnie związany jest Izrael z Polską uświadomiła mi ta rozmowa cytowana przez Szewacha Weissa:

I wtedy premier Ehud Barak zaproponował mi "Szewach, Ty będziesz moim ambasadorem". Powiedział to premier, generał. Lubię go, to mój przyjaciel. "W Berlinie - na przykład" Odpowiedziałam: "Jeszcze nie czas. Moja córka tak, ja jeszcze nie." A potem on mówi mi: "W Moskwie - może". Odpowiedziałem: "W Moskwie - może". (...) Ja mówię Barakowi "Nie, jak chcę do Warszawy". On na to odpowiada: "Zwariowałeś?" A ja się go pytam: "Ehud, gdzie się urodziła Twoja mamusia?", on mówi mi: "W Warszawie". I wtedy wszystko zrozumiał. [ss. 61 - 62]

Koniec książki to felietony zamieszczone naprzemiennie - raz tekst Weissa, raz Dostatniego. Stanmowią doskonałe uzupełnienie wcześniejszych rozmów będąc dialogiem felietonistów na łamach dostępnych sobie mediów.

Pozostaję pod dużym wrażeniem.

Komentarze

Magdalena pisze…
Świetny blog! Serdecznie zapraszam do siebie na zakładkowe candy :-)
Monika Badowska pisze…
Magdo,
dziękuję:-)
Monika Badowska pisze…
Magdo,
dziękuję:-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...