19 kwietnia 2009

Elisabeth Rynell. Hohaj.



Wydane przez

Wydawnictwo słowo/obraz terytoria

Po lekturze „Czułości wilków” pomyślałam, że długo przyjdzie mi teraz czekać na kolejną tak poruszająca książkę. Myliłam się, co zrozumiałam po przeczytaniu kilku słów powieści szwedzkiej pisarki.

„Hohaj” to bezdroża. Bezdroża, w których człowiek poznaje sam siebie w dziwną wyrazistością, dzięki którym odkrywać może własne cienie i blaski, z istnienia których dotychczas nie zdawał sobie sprawy.

W powieści autorka przedstawia nam dwie historie miłości. Miłość spełniona, choć obarczona początkowo wieloma zahamowaniami, wieloma obawami znajduje swój punkt krytyczny na szpitalnym łóżku. Miłość spełniająca się wydobywająca Srebrną Inę z mroku nieświadomości własnej siły i przywracająca Aronowi chęć do zaistnienia w życiu.

W tej książce słowa znaczą dużo więcej niż tylko to, co mogłyby znaczyć napisane przez kogoś innego i opowiadające inna historię. Być może brzmi to dziwnie, ale im więcej czytałam tym silniej odczuwałam ich głębię. To nie sa słowa sucho opisujące fakty, one skłaniają do przeżywania wraz z bohaterami ich uniesień i klęsk.

Obydwie historie splatają się w momencie, który nasycony poczuciem beznadziei skazuje bohaterów na świadomość świata bez miłości. Bez miłości im właściwej. Bez tej, która napędza życie.

„Zobaczyłam piękno świata. Czasami nie ma nic okrutniejszego niż to piękno. Nie mieścimy się w nim. Wypluwa nas, tak jak wypluwa się ości i niejadalne włókna. Chce się pozbyć naszego ciężkiego, wilgotnego zapachu.”

Pozostaję pod wielkim wrażeniem.

2 komentarze:

mary pisze...

mam to :) zachwycil mnie opis na okładce i sama okładka. Jeszcze nie przeczytałam, ale zachecająco bzmi Twoja recenzja, wiec siegne niebawem.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mary,
czekam na Twoje wrażenia:)