Przejdź do głównej zawartości

Adam Zalewski. Cień znad jeziora.


Wydane przez

Wydawnictwo Grasshopper
Premiera 22 maja 2009!
Adam Zalewski, autor „Białej Wiedźmy” i „Rowerzysty”, kolejny raz zaprasza czytelników do przejmującej literatury z pogranicza thrillerów i literatury męskiej. Powieść „Cień znad jeziora” jest kontynuacją poprzednich powieści w dość swoisty sposób – autor pozwolił bohaterom na spotkanie. I tu moje pierwsze zdumienie – bohaterem „Białej Wiedźmy” nie był ten, kogo o to posądzałam. 

W powieści wracamy do miasteczka, nieopodal którego znajduje się leśne jeziorko. Związana z nim legenda rzuca cień na teraźniejszość mieszkańców Cedar Peak. Miasto paraliżuje strach przed nienazwanym.

Pisanie Zalewskiego oprócz tego, że daje nam posmakować grozy, wabi siłą męskiego charakteru w jaką pisarz wyposażył swoich bohaterów. Postacie w „Cieniu znad jeziora” są twarde i bezwzględne wobec zła – jeśli są mężczyznami oraz silne i obdarzone ciepłem – jeśli są kobietami. Trochę ten świat może wydać się staroświecki, ale równocześnie w pełni zaspokoi gusta tych, którzy cenią sobie realia sprzed rewolucji kulturowej znoszącej pełne właściwe płciom cechy zachowań.

Dobrze się czyta prozę Zalewskiego. Jest świetna warsztatowo i zachwyca dopracowaniem szczegółów. Trochę bałam się, że pisanie powieści wywodzących się z poprzednio stworzonej fabuły osłabi wyraz utworów Zalewskiego, ale moje obawy nie znalazły odzwierciedlenia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...