10 sierpnia 2009

* * *

Dopóki żyją nasze matki

Dopóki żyją nasze matki, ciągle jesteśmy dziewczynkami.(...)

Dopóki żyją nasze matki, żyją także nasze dziecięce marzenia.

Wsiadamy na brzęczące jak ważki rowery:

czerwone, niebieskie, pomarańczowe,

a czas rozpięty na srebrnych szprychach

niby mija kolejne ulice, ale sam siebie nie mija.(...)

Możemy robić to wszystko, dopóki żyją nasze matki.

Nieważne, że ciężko im wejść po schodach,

łzawią im oczy i zawstydzone oddają nam

nieprzeczytane książki. To wszystko nas nie dotyczy.

Kupujemy im okulary, bawimy się barwą oprawek

i kształtem szkieł. Wozimy je do lekarza i czujemy strach

i urazę, że lekarstwa przestają pomagać.

Dlaczego je boli, dlaczego tak bardzo siebie bolą,

swoją starość, swoją niesprawność, swój lęk?

Usypiamy spokojnie i budzimy się ufne,

dopóki żyją nasze matki.

2 kwietnia 2008

(Anna Piwkowska. Farbiarka. Znak. Kraków  2009)

P.S. Jadę odwiedzić miejsce, w którym dorastała moja Mama.

4 komentarze:

clevera pisze...

Przestraszyłam się tym wierszem. Przypomina o nieuniknionym.

Anonimowy pisze...

A ja wzruszyłam się,jestem mamą ,która z trudem wchodzi na schody ale moje wspaniałe córki osładzają mi i tę niemoc...kiedyś latałam jak motyl:)każdy czas w życiu ma swoje radości i smutki,starość też jest piękna...

chiara76 pisze...

piekny ten wiersz...wzruszyłam się do łez...

Sylwia pisze...

a propos zdjęcia zdobiącego blog - chyba właśnie tym statkiem płynęłam w niedzielę :)))