03 stycznia 2010

Andrzej Sapkowski. Żmija.

Wydane przez
Wydawnictwo SuperNowa

Gdy kupowałam jeden z kolejnych tomów sagi o wiedźminie, pani w księgarni powiedziała, że nie radzi wydawać pieniędzy i tracić czasu na "Żmiję". Pieniędzy nie wydałam, a przynajmniej bezpośrednio, gdyż książkę wypożyczyłam z biblioteki, ale muszę przyznać rację pani z księgarni. Tak jak mogę po wielokroć czytać z ochotą sagę wiedźmińską i trylogię husycką, tak nie mogę przeczytać ani razu najnowszej książki Sapkowskiego.
Niestety...

11 komentarzy:

Anna pisze...

Znaczy w ogóle nie dałaś rady przcezytać?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Anno,
przeczytałam prawie 30 stron i doszłam do wniosku, ze nie pojmuję, co czytam... Wciąż wrzeszczeli, strzelali i wszyscy mi się mylili;)

Anna pisze...

Mnie też ta książka w ogóle nie zachęca, więc ci się nie dziwię:)

mandzuria pisze...

Szkoda wielka, że ta książka to taki niewypał. Sama nie czytałam, ale natrafiłam na same negatywne recenzje i stwierdziłam, że szkoda mi czasu. Może kiedyś spróbuję, ale... A mogło być tak fajnie :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mandżurio,
no, mogło...

Nemo pisze...

Książka nie zebrała bynajmniej samych złych recenzji, choć rzeczywiście takie dominują. Mnie się ona podobała, za wyjątkiem zakończenia. Bo to nadal jest Sapkowski - IMO w całkiem niezłej formie. Jednak u nas literatura wojenna to generalnie przekaz opowiadający o czasach okupacji, przedstawiający walkę zbrojną jako coś heroicznego. Dla Rosjan to codzienność - tam ludzie idą do wojska i giną w walce. No więc to jest taka bardzo "rosyjska" w wymowie książka. Opowiada o wojnie jako codzienności, sposobie na życie. I czymś wykraczającym poza tę wojenną egzystencję.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Nemo,
witaj:)Tak jak napisałam - nie była w stanie przebrnąć przez język, akcję pełną strzałów i jak mi się wydawało- wciąż te same imiona. No, niestety...

Nemo pisze...

Bo w wojsku nie byłaś :P

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Nemo,
ano - nie byłam;)

Ritter pisze...

Witam,
zgadzam się tutaj z Nemem. Książka to w dalszym ciągu fantasy dobrej klasy, ale jednak zrozumiałe bardziej dla kogoś kto wojsko zna i rozumie. Gdybyście postarali się przeczytać dalej to akcja nabiera tempa, tyle, że strzelają jeszcze więcej ;)

Pozdrawiam,
Ritter

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ritter,
mam co prawda w swojej karierze edukacyjnej pracę nt. procesu wychowania przedstawianego na łamach czasopisma "Wojsko i wychowanie", ale i tak nie dałam rady;)