06 czerwca 2010

Melisa de La Cruz. Maskarada. Tom 2.

Wydane przez
Wydawnictwo Jaguar

Schuyler i jej wampirza osobowość oraz sposób w jaki Błękitnokrwiści robią wszytko, by zaprzeczyć istnieniu kogoś, kto chce ich zniszczyć, zaprzątnęły moją uwagę już w pierwszym tomie opowieści. Sięgając z radością po drugi pomyślałam, że powieści tworzące serię stawiają czytelnikom nie lada zadanie: zapamiętać dokładnie treść, upolować kolejny tom i ... po przeczytaniu żałować, że od następnej chwili z bohaterami dzieli nas jeszcze sporo czasu (nawiasem mówiąc, z tym przypadku nie tak wiele - wydawca zapowiada tom trzeci już na czerwiec).

Schuyler i jej przyjaciel Oliver wyruszają do Wenecji, by odszukać dziadka dziewczyny. Śmietanka towarzyska w Nowym Jorku drży z niecierpliwości nie mogąc doczekać się słynnego Balu Czterystu. Pośród wampirów jest ktoś, kto wspiera Srebrnokrwistych w ich dążeniach do zagłady Błękitnokrwistych.

Świat modelek i ekskluzywnej szkoły oglądam na kartach książki Melisy de La Cruz niczym dobrze zrobiony serial - czasami zabawny, groźny, z szerokim tłem społecznym, z rywalizacją o ładniejszą suknię, miłość, uwagę, zaspokojenie wybujałej ambicji. Postacie powieści są dobrym odzwierciedleniem niektórych młodych ludzi, a powiązania, władza, wpływy opisywanie przez Autorkę zadziwiająco przypominają te z realnego świata.

"Maskaradę" czyta się błyskawicznie i przyjemnie:)

Brak komentarzy: