Przejdź do głównej zawartości

Liane Schneider. Zuzia i jej kotek.

Wydane przez
Wydawnictwo Media Rodzina

Już po drugiej książeczce serii "Mądra Mysz" widzę, że to seria warta tego, by ją gorąco polecać. Mądra Mysz przedstawia dzieciom świat w sposób dostępny ich percepcji - prostymi okrągłymi zdaniami szeroko nakreśla omawiany temat.

Zuzia marzy o kocie. Nie ma prawdziwego, więc na kolejnych kartkach pojawiają się jej wymarzone kotki. Gdy pewnego dnia do jej domu trafia dość przypadkowo kotek, dziewczynka szaleje z radości. Ale przecież kot to nie tylko miła, puchata kulka dobra do zabaw i pieszczot. Kot to żywe stworzenie, o które trzeba dbać, za które trzeba się czuć odpowiedzialnym.

Współpracuję, z racji odległości dość luźno, z fundacją troszczącą się o koty trafiające do jednego ze śląskich schronisk. Świadomość tego, co ludzie robią zwierzętom, jak je traktują sprawia, że miałabym chęć postulować, aby książeczkę o Zuzi i jej kotku dodawać dzieciom do prezentów przynoszonych zaraz po urodzeniu (no, najpóźniej na chrzcinach). Nie poprzestawać na dawaniu, tylko czytać, czytać, czytać... Może dzięki temu kolejne pokolenie będzie wiedziało, że należy sterylizować koty, że zakopywanie w ziemi dopiero co urodzonych kociaków nie jest dobrym pomysłem na kontrolę populacji kociej, że przywiązywanie zwierząt w lesie do drzewa jest... Przepraszam musiałabym użyć mocniejszego słowa.

Czytajmy "Zuzię i jej kotka", uczmy dzieci miłości do zwierząt.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...