10.3.11

Mark del Franco. Rzeczy niekształtne.


Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

Gdyby od akcji powieści oderwać pierwiastek fantastyki otrzymalibyśmy pełnokrwisty kryminał. Fabułę jednak Autor zdecydował się zaludnić przede wszystkim postaciami magicznymi i to, w połączeniu z przywołaną już przeze mnie intrygą kryminalną układa się w dość spójny obraz całości i podsyca ciekawość do zgłębiania szczegółów tego, co Mark del Franco napisał.

Główny bohater - druid, który w wyniku wypadku utracił moc - Connor Grey jest konsultantem policyjnym zajmującym się sprawami "fata", czyli jak da się wywnioskować z treści książki, osób obdarzonych magicznymi zdolnościami. Connor najczęściej pracuje z Leo Murdockiem, człowiekiem, którego intryguje wszystko, co związane z fata. Obydwaj angażują się w wyjaśnienie morderstw wróżek; trzy rytualne mordy pozwalają przypuszczać, iż nie są ostatnimi, a Murdock i Grey chcą - jak na przedstawicieli prawa przystało - nie chcą dopuścić do kolejnych.

Mroczny świat bostońskich uliczek w niezbyt dobrych dzielnicach staje się idealnym tłem do prowadzenia akcji powieści. Konfidenci, prostytutki, świat bogatych i wpływowych kontra świat wyrzutków społecznych, cenne znajomości, szpiedzy, ból po utracie zaprzyjaźnionych osób podszyty chęcią zemsty. Taki schemat doskonale sprawdza się w powieściach kryminalnych, co z pewnością Autor wie i sprawnie wykorzystał. O ile jednak na tym poziomie fabuły radziłam sobie dobrze, tak zdarzało mi się momentami zagubić się w ideach dotyczących osób magicznych i tego, co ich osobowość narzuca - zaklęcia, symbolika kamieni, historia ludów magicznych. Podejrzewam, że moje zagubienie brało się w nie dość dobrej znajomości klasyki literatury fantastycznej i ktoś, kto zna lepiej tło poczuje się w powieści znacznie pewniej niż czułam się ja.

Policyjna rodzina Leo Murdocka przywodziła mi na myśl klan z książki "Policjanci" Dorothy Uhnak, a to, że akcja powieści toczyła się w Bostonie zjednywało "Rzeczom niekształtnym" moją sympatię. Pozostając z dobrymi wrażeniami po lekturze przyznam, że jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat tej książki.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zamówiłam, pozostaje liczyć na do, że dotrze i to szybko :) Bo ciekawi mnie ta książka, oj ciekawi!

enedtil pisze...

Ja również jestem zaintrygowana tą pozycją. Będę się musiała wkrótce za nią rozejrzeć ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ksiązkowo,
no to czekam na Twoją recenzję:)

Enedtil,
:)

viv pisze...

Kryminał z elementami magicznymi to moja ulubiona forma lektury, ale do tej pory zawsze "detektyw" był w spódnicy. Z przyjemnością sięgnę do męskiej serii (ze strony autora wynika, że to początek serii). Dziękuję za podpowiedź:)
PS.Zachęcona Twoją recenzją wczoraj nabyłam Cecylkę Knedelek - Truskawki i Wisienki - i książki są przeurocze! Serdecznie dziękuję za ukierunkowanie:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Viv,
przegapiłam tę tendencję detektywa w spódnicy - słuszna obserwacja:)
Cieszę się, że polubiłaś Cecylię Knedelek:)

Copyright © 2016 Prowincjonalna nauczycielka , Blogger