12 czerwca 2012

Ewa Białołęcka. Naznaczeni błękitem.


Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

Kim są tytułowi naznaczeni błękitem? To osoby obdarzone talentem magicznym. W świecie wykreowanym przez Ewę Białołęcką jest ich kilka grup: Mówcy, Stworzyciele, Tkacze Iluzji, Obserwatorzy, Strażnicy Słów,  Iskry, Przewodnicy Słów. Ci z bohaterów, których możemy poznać bliżej, należą do trzeciej z grup - ich talent polega na tworzeniu iluzorycznych budowli, rzeczy, zjawisk.

Polubiłam ów świat, w którym żyją tytułowi naznaczeni. Choć czasami brutalny, niesprawiedliwy, znajduje się w nim miejsce na szacunek, posłuszeństwo, przyjaźń - nawet tę międzygatunkową. 

Intrygująca jest teoria Ewy Białołęckiej o tym, że dar wielkiego talentu magicznego sprawia pewnego rodzaju niepełnosprawność naznaczonych. Dobitnie pokazane jest to w chwili, w której Kamyk z Pożeraczem Chmur trafiają do osady zamieszkanej przez osoby z talentami magicznymi. Są to jednak osoby głuche, niewidome, takie, których talentów nikt nie będzie kształcił, bo owe niesprawności determinują ich los w oczach osób decydujących o ich przyszłości. Może to moje skrzywienie pedagogiczne (a może wcale nie) sprawia, że dostrzegam tu głos pisarki zabierany w powszechnym dyskursie na temat obecności osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Głos bardzo zdecydowany.

"Naznaczeni błękitem" to warta przeczytania książka. Już cieszę się na myśl o drugiej części.

8 komentarzy:

Karodziejka pisze...

Z cyklu zdecydowanie najlepsza jest część czwarta: Piołun i miód :-)

A piąta wychodzi, wychodzi i wychodzi od kilku lat i jakoś wyjść nie może :<

Strona po stronie pisze...

"Tkacza iluzji" polubiłam bardzo :) Białołęcka jest autorką, którą zdecydowanie chcę poznać lepiej.

mpoppins pisze...

Muszę większą uwagę zwrócić na literaturę polską. To kolejna książka, do której czytania mnie zachęciłaś :))
Wrzuciłam ją do pamięci komputera

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Karodziejko,
nie wiedziałam, że są cztery książki:/

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mnie też zainteresowała. Tym bardziej, że teraz czytałam jej dopiero drugą książkę.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

mpoppins,
miłej lektury:-)

Moreni pisze...

Też bardzo mi się spodobała idea neurologicznej genezy magii.:) Oraz poruszył mnie wątek obozu dla zbytnio utalentowanych. Chociaż tak się zastanawiam, czy w czasie i miejscu, jaki Białołęcka zaprezentowała w "Naznaczonych..." to nie było jedyne wyjście. Poza tym obóz pełnił tam też rolę rehabilitacyjną (dla tych, którzy jeszcze rokowali nadzieję na życie mniej lub bardziej samodzielne i, niestety, mogli okazać się użyteczni - ale nie pamiętam, czy ten motyw był w "Naznaczonych...", "Tkaczu Iluzji", czy w obu) i gdyby nie cień Gildii i jej makiaweliczne metody (które im dalej w cykl, tym wyraźniej widać), to zastanawiam się, czy nie dałby się odbierać jako zjawisko jednoznacznie pozytywne.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Moreni,
na razie przyniosłam z biblioteki drugi tom cyklu; ciekawe czy zauważę to, o czym piszesz.