19 czerwca 2012

Nicolas Barreau. Sekretne składniki miłości.


Wydane przez
Wydawnictwo Bukowy Las

W serii, której nazwy nie znam, a którą charakteryzują podobne w grafice okładki, wydano dotychczas cztery powieści. Dwie z nich przeczytałam i przyznam, że o ile "Kuchnia duchów" miała dla mnie drugie, ważne, tło w postaci bohaterki, tak powieść Nicolasa Barreau służąca temu, by się przy niej uśmiechnąć, zrelaksować i zadumać nad przedziwnie splątanymi losami ludzkimi, w pełni spełniła swoje zadanie.

Pewna kobieta ma wrażenie, że jej życie straciło sens. Uciekając przed nadmiernym zainteresowaniem policjanta wchodzi do księgarni i... ku swojemu zdumieniu kupuje książkę. Co więcej, ową książkę także czyta i na dodatek odnajduje w niej swoją restaurację i samą siebie.

Pewien mężczyzna szukając bestselleru dla swojego pracodawcy daje się namówić przyjacielowi i pisze powieść ukrywając się pod pseudonimem. Powieść błyskawicznie staje się popularna i nagle okazuje się, że autor powinien spotykać się z czytelnikami. A szczególnie z jedną czytelniczką, właścicielką restauracji Le Temps des Cerises.

Oprócz tego, że książka opowiada o świecie związanym ze światem literatury, nieodłącznym elementem tej historii jest kuchnia, jedzenie, a może nawet bardziej - smakowanie i szukanie w smakowaniu przyjemności. W opowieści wątki literackie i kulinarne przeplatają się, podlane - nomen omen - sosem emocji ludzkich.

"Sekretne składniki miłości" to powieść idealna dla tych, który lubią lekkie, pogodne historie. Jeśli dodatkowo  jesteście zakochani w kuchni francuskiej i Paryżu, to nie pozostaje Wam nic innego, niż zaopatrzyć się w książkę Barreau na wakacyjne wojaże.

4 komentarze:

Makówka- Agnieszka Sieńkowska pisze...

Ależ mi się zachciało takiej lekkostrawnej lektury! Czytam sobie znów Singera- pyszny jest, ale często zasypia się z ciężkim sercem...

moni pisze...

Zapisuję!! Brzmi smakowicie, niebezpiecznie (zapewne w trakcie lektury chce się podjadać?) i twórczo (inspirują mnie w kuchni takie książki!). No i do tego, jak piszesz jest lekko - idealnie dla mnie:)
Pozdrawiam
m.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnieszko, polecam jako przerywnik:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Moni, mnie rzadko się chce podjadać, gdy czytam powieści z wątkiem kulinarnym, bo jestem wegetarianką, a w książkach jak nie kaczki to inne krewetki;-) Ale czyta się pysznie:-)