Przejdź do głównej zawartości

A w Krakowie...

poza tym, że na Brackiej z pewnością padał deszcz, to świętowano Dzień Dziecka z książką. 

 Można było zajrzeć do środka. 
 A gdy się zajrzało - widziało się :
 Tu dzieciaki lepiły różności z czegoś piankopodobnego, miłego w dotyku.
Samorząd Województwa otoczył opieką przedszkolaki i ich rodziców gwarantując tym pierwszym zabawy, drugim - konsultacje psychologiczne.Chętnych było sporo - gwar, śmiechy, a wszystkie maluchy w jednakowych marszałkowskich podkoszulkach przekonywały swoim entuzjazmem, że w przedszkolu może być sympatycznie.


 Zaaferowane dzieciaki biegały od stoiska do stoiska wypełniając kolejne zadania gry targowej.
 Świerszczyk zaprosił na wystawę.
 Można było pograć w szachy:
 Tu nie wiem, co się działo. Młodzi ludzie siedzieli na stosach czasopism, wyrywali z nich kartki, wycinali coś, a ja za nic nie mogłam zrozumieć po co i ku czemu to służy.
 Korowód bajkowych postaci doszedł do celu.
 Gry i zabawy wszelkiego typu:

 Jedną z pań siedzących przy stole jest Pani Ewa Nowak.
Dziś wybieram się na kolejne spotkania z książką; będą zdjęcia:-)

Komentarze

magda pisze…
Swietne zdjęcia,ciekawy pomysł,niespotykany,pewnie dzieci były zauroczone:)
magda pisze…
Swietne zdjęcia,ciekawy pomysł,niespotykany,pewnie dzieci były zauroczone:)
dofi pisze…
Raj dla moich dzieci - a zwłaszcza dla mnie. Szkoda, że to tak daleko...
Sardegna pisze…
Będę z moją córeczką już jutro :)

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj