Przejdź do głównej zawartości

Robert D. Kaplan. Bałkańskie upiory. Podróż przez historię.

Wydane przez
Wydawnictwo Czarne

"Bałkańskie upiory" czytałam dłużej niż zamierzałam czytać. Gdy już wgłębiłam się w lekturę okazało się, że wywód amerykańskiego dziennikarza wymaga o wiele więcej staranności, uwagi, zaangażowania czytelniczego niż początkowo wydawało mi się, że wymaga.

Robert D. Kaplan opisuje Bałkany jakie poznał podczas podróży w latach osiemdziesiątych i w 1990 roku. Próbując zrozumieć aktualnie obserwowaną przez siebie sytuację społeczną, polityczną sięga do źródeł historycznych, porównuje kraje bałkańskie ostatnich dekad XX wieku z początkami wieku i uwarunkowaniami, które przerodziły się w I wojnę światową.

Prowincjonalność krajów bałkańskich, traktowanie Albanii, Macedonii, czy Jugosławii jako części świata w ogóle nie będącej w zainteresowaniu wielkich polityków wywiera silny, i dość gwałtowny wpływ na to, jak mieszkańcy wymienionych krajów postrzegają siebie. Odwieczna rywalizacja, próby zawładnięcia spornymi terenami, konflikty na tle religijnym doprowadziły Bałkany do straszliwej wojny. Wojny, którą zapowiadał Kaplan i wojny, w którą nikt nie chciał uwierzyć.

Sporo znalazłam w książce nowych informacji, wiele znalazłam potwierdzeń wiadomości z innych lektur,  wędrówka pod przewodnictwem Kaplana była pouczająca i niesamowita. Przez jego książkę szłam z zasobami Internetu - szukałam piękna jakie widział Autor i uzupełniałam wiadomości, które szczególnie mnie zainteresowały.

Jestem bardzo zadowolona z lektury "Bałkańskich upiorów".

Komentarze

lotta7 pisze…
a nie masz wrażenia, że autor traktuje rzeczy z góry, z wyższością i że jego podejście do spraw jest nieco niesprawiedliwe? Skoro interesuje Cię tematyka, polecam raczej Rebeccę West i jej podróż po Bałkanach z lat 30.
Monika Badowska pisze…
Lotta,
spróbuję dotrzeć do West, dzięki:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...