Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...
Komentarze
I zgłaszam się oczywiście:)
No i zgłaszam się oczywiście do wygrywajki :)
Pozdrawiam!
Lubię lipiec, bo lubią go dzieci.
Lubię lipiec, bo... znowu pada?
Nooo, nieee! W lipcu? To nie wypada!!
Zgłaszam się :)
Poza tym uwielbiam się stroić, a początek lata to świetna okazja ku noszeniu kolorowych, wesołych ciuchów zamiast szeregu tych szaroburych.
Za poziomki....
Zgłaszam się. świetna seria.
Sierpień lubię już mniej - po wówczas mam urodziny i jestem zawsze o rok starsza ! XD
Dziubu
Lubię lato, więc nie mogę nie lubić lipca!
Pozdrawiam:)))
Tegoroczny lipiec nie zapowiada się zbyt ładnie pogodowo, ale myślę, że jeszcze się poprawi. Lipiec kocham dlatego że jest to cześć wakacji, a więc oznacza to codziennie wylegiwanie się w domu i nie robienie dosłownie nic :) Ewentualnie można wybrać się na basen, na rower albo pojechać nad morze. Zazwyczaj to właśnie w lipcy jadę na kolonię, więc ten miesiąc jest szczególny :)