Przejdź do głównej zawartości

Jujja Wieslander, Sven Norqvist. Mama Mu czyta.


Wydane przez
Wydawnictwo Zakamarki

Uwielbiam ironiczny wydźwięk opowieści o Mamie Mu i jej wiecznie narzekającym przyjacielu. Podczas lektury najnowszej książki uśmiechnęłam się, pomna poglądów Pana Wrony na to, czego krowy robić nie powinny, czytając:

- Czemu ty nie możesz robić jakiś zwykłych rzeczy? - spytał żałosnym tonem. - Pojeździłabyś sobie na rowerze czy nawet wdrapała na drzewo, cokolwiek.

Chyba żaden z bohaterów literackich nie wymykał się stereotypom tak bardzo jak ciekawa świata Mama Mu. Bardzo cenię tę sympatyczną krowę za nieustępliwe dążenie do spełniania swoich marzeń, do tego, by sięgać po rzeczy fascynujące, a zwyczajowo nie czynione przez krowy.

Jeśli jeszcze nie zdążyliście się zaprzyjaźnić z Mamą Mu i Panem Wroną to serdecznie polecam. Tym bardziej, że w tej książce Mama Mu pokazuje jak bogaty staje się świat kogoś, kto czyta.

Komentarze

Bazyl pisze…
Ale to jest pełnowymiarówka? Znaczy wielkoformatowa z ilustracjami na każdej stronie, Mama Mu?
Monika Badowska pisze…
Bazylu,
format ciut większy niż A4, stron 28 i Mama Mu na każdej lub prawie każdej stronie:-) http://www.zakamarki.pl/index.php/catalog/product/zajrzyjDoSrodka/id/128/curr/471
Bazyl pisze…
Czyli "stara", dobra, Mama Mu :)
Agnes pisze…
A to są jakieś inne Mamy Mu? Nie stare i nie dobre?
Monika Badowska pisze…
Chyba nie. Bazylu?

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...