10 sierpnia 2009

C.S.Harris. Kiedy bogowie umierają.


Wydane przez

Wydawnictwo Red Horse

Premiera 14 sierpnia!

Podobała mi się książka "Czego boją się anioły". Jednak, jakkolwiek by mi się ona podobała, muszę przyznać - "Kiedy bogowie umierają" jest lepsza:)

W królewskiej sypialni znaleziono martwą markizę Anglessey. Król jest znany z rozwiązłości i głupoty, ale badania lekarskie dowodzą, że to nie on był sprawcą. Kto zatem? Dlaczego zginęła młoda, piękna kobieta mająca wkrótce urodzić dziecko swojemu starszemu mężowi? Skąd miała naszyjnik kapłanki druidów, który niegdyś był własnością matki znanego nam z poprzedniej książki Sebastiana St. Cyra?

Kiedy młody mężczyzna ze względów na tajemnicę rodzinną wkracza w śledztwo pozornie niezwiązane z jego rodziną, staje się wyjątkowo czujny, dociekliwy i przyznajmy to - namolny w stosunku do rozmówców. Jednak w myśl zasady, że kto nie pyta, ten nie dostaje odpowiedzi, młody wicehrabia drąży, krąży, powraca do osób, z którymi już rozmawiał; wędruje niczym po pajęczynie i każda kolejna rozmowa przybliża go do odkrycia zagadki śmierci Ginerwy Anglessey.

W większym stopniu niż podczas lektury poprzedniej książki Pani Harris, dostrzegałam w "Kiedy bogowie umierają" Londyn.  Z jego zatęchłymi, biednymi uliczkami, parkami pełnymi spacerujących dam, otoczeniem królewskim, spelunkami. Londyn kolorowy i szary, Londyn wielkich pieniędzy i wielkiej biedy.

"Zachodzące słońce malowało już na przygasającym niebie długie wstążki pomarańczu i żywego różu. Na ulicy panował duży ruch, ciężkie wozy furmanów i sprzedawców węgla mieszały się z eleganckimi landami i faetonami śmietanki towarzyskiej wyruszającej właśnie do opery, teatru czy też na swoje niezliczone przyjęcia, którymi państwo umilało swoje leniwe wieczory."

Autorka przedstawia czytelnikom tło kulturowo-historyczne i robi to naprawdę ciekawie. Czy wiecie, że w domach wyższych sfer przyjmowało się gości na śniadaniu o 15? Że w ówczesnym Londynie kobiety organizowały pokazy lotów balonem? Że służące obdarowane przez swoje panie sukniami sprzedawały je w sklepach z używaną odzieżą? 

Mnóstwo w książce smaczków. Fabuła jest spójna, postacie prezentują szeroki wachlarz osobowości, a wątek miłosny Sebastiana i Kat dodaje powieści lekkości.

P.S. Duży plus za okładkę:)

5 komentarzy:

mr lupa pisze...

oczywiście przeczytam! bo podobała mi się poprzednia część, bo lubię stary Londyn i takie klimaty:)

Balianna pisze...

Muszę zajrzeć do pierwszej części bo bardzo mnie tą recenzją zachęciłaś.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mr_Lupa,
:)
Balianna,
polecam obydwie:)

ktrya pisze...

Okładka naprawdę mi się podoba. A skoro i jej wnętrzności też są smakowite, to chętnie się na nią złapię.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ktrya,
:)