14 października 2009

Simon Tofield. Kot Simona.


Wydane przez

Wydawnictwo W.A.B.

Dziś premiera!

Z książką, której bohaterem jest Kot Simona jest tak, że ci, którzy mają fioła na punkcie kotów i maja koty, zauroczą się tą książką, tak jak zapewne zauroczyli się jej bohaterem występującym w teledyskach na youtubie. 

Jako, że jestem współmieszkanką trzech Kotek i zdecydowanie należę do tych, którzy sądzą, że dom bez kota jest pusty, obdarzyłam Kota Simona uwielbieniem, a Simona Tofielda podziwem. Autor kreśląc przygody Kota czyni to z gracją, urokiem, ironią, a wszystko to świadczy o doskonałej znajomości kocich zwyczajów, charakterów i stosunku do ludzi:)

Czytając, a właściwie oglądając książkę, znajdowałam przecierając załzawione od śmiechu oczy, wiele znajomych sytuacji - wymuszanie jedzenia, taplanie się w wodzie cieknącej z kranu, układanie się na dopiero co wyprasowanej koszuli, czy grymaszenie przy jedzeniu. Miło jest wiedzieć, że nie tylko moje koty tak robią;)

Mimo, że do świąt jeszcze sporo czasu, to już dziś podpowiadam - kupcie kociarzom album z Kotem Simona. Ucieszą się, zapewniam:)

P.S. Strona Kota Simona.

4 komentarze:

cynamonowezuo pisze...

Właśnie trzymam w łapkach świeżo odebrany z empiku egzemplarz :) Trochę mnie zaskoczyła forma tej książki - przyzwyczaiłam się do komiksów w stylu Garfielda czy Fistaszków, ale po chwili przeglądania obrazków stwierdzam, że to była dobra inwestycja. Książeczka jest przeurocza, jak i sam Kot ;)
I wciąż niecierpliwie czekam na kolejne filmiki na YT.

Pozdrawiam,
Miranda

moni pisze...

Pozwoliłam sobie "polubić" Kota Simona (Simona kota)i przywłaszczyć stronkę :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Moni,
trudno go nie polubić:)

moni pisze...

:)
PS. link poszedł dalej i polubił go jeszcze J :)) J uzależnił się od kota z reklam Heya (nie rozumiem tego?) i teraz jest szczęśliwy bo może do woli oglądać KOTA (chyba J ma kota na punkcie kota!)