24 stycznia 2010

Kate Morton. Dom w Riverton.




Wydane przez

Wydawnictwo Muza


Całe szczęście, że znajomość z Panią Morton rozpoczęłam od "Zapomnianego ogrodu":) Debiutanckiej powieści australijskie pisarki brakuje bowiem lekkości, tajemniczości i tego czegoś, co sprawia, że gdy mamy do wyboru książkę albo sen, wybieramy to pierwsze.


W "Domu w Riverton" śledzimy wspomnienia starszej pani, która niegdyś była służącą w domu, a później osobistą pokojówką jednej z córek lorda Ashbury'ego. Wspomnienia, w których skrywa się dość mroczna tajemnica, tajemnica śmierci utalentowanego, młodego poety.


Na wielki plus zasługuje realizm dotyczący portretowanej epoki. I choć zmiany świata wokoło domu w Riverton znajdują się zdecydowanie w tle opisywanych wydarzeń, to one w dużej mierze budują powieść.


Symboliczna spowiedź Grace (zgodna z postępującą technicyzacją, więc nagrywana na kasety opowieść skierowana do wnuka) pozwala się jej oczyścić i umrzeć w spokoju ducha.


Liczę na to, że kolejne powieści Autorki utrzymają się na poziomie "Zapomnianego ogrodu".


P.S. Gdyby ktoś chciał przeczytać "Dom w Riverton" mój egzemplarz jest na sprzedaż. Podobnie jak w przypadku "Zapomnianego ogrodu" pieniądze zasilą konto Katowickich Niekochanych. Książka ma miękką okładkę, a rogi noszą ślady zębów Nusi:(

7 komentarzy:

niebieska pisze...

chętnie zasile konto Katowickich Niekochanych :(
zęby Nusi to bardzo sympatyczny ślad :)

2lewastrona pisze...

eee a mnie sie Dom w Riverton podobał. Tej drugiej jeszcze nie czytałam, ale mam, wiec czuję się zachęcona :) pzdr

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Niebieska,
cieszę się:)))

Mary,
ooooo, to czytaj, czytaj drugą i pisz jak Ci się podobało:)

hiliko pisze...

Kusi mnie ta książka, jak i całość zasobów pani Morton. Ogólnie bardzo podoba mi się Twój blog :)
Pozdrawiam!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Hiliko,
dziękuję i również pozdrawiam:)

Judytta pisze...

Bardzo podobał mi się "Dom w Riverton" od którego zaczęłam znajomość z K. Morton , "Zapomniany ogród" wciąż przede mną :)

W każdym bądź razie nie czułam się zawiedziona wręcz zachwycona.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Judytto,
pozostaje mi napisać do Ciebie podobnie jak do Mary - czytaj i pisz jak Ci się podoba;)