25 kwietnia 2010

Agnieszka Ginko. Ciotka Klotka i inne historie.

Wydane przez
Wydawnictwo Pascal

Wiersze Agnieszki Ginko, zilustrowane przez Kasię Kuklę-Puzoń, kieruje naszą uwagę na osoby, które w rodzinie pełnią funkcję nieco poboczną. Owszem, im dziecko mniejsze, tym więcej wokół niego ciotek i wujków, ale wraz z rośnięciem pociechy, przestajemy określać mianem cioć i wujów znajomych, a szukamy więzów krwi. I tu czasami klapa... Oddaleni od rodziny o kilometry zarówno w sensie geograficznym, jak i  mentalnym, nie możemy zaproponować naszemu dziecku cioci, czy wujka innych niż na fotografii w starym albumie. 

Kalendarz uroczystości podchodzi niefrasobliwie do cioci i wujka; co więcej - pomija ich w szerokim wszak zestawie dni świątecznych. Dlaczego obok dnia babci, dziadka, mamy i taty nie ma dnia cioci i wujka? Jak jest rola cioci i wujka w wychowywaniu dziecka? Wszak babcia i dziadek są od rozpieszczania wnuka, mama i tata wychowują, a ciocia i wujek?

Trzy ciocie i dwóch wujków występujący Agnieszka Glinko sportretowała w oderwaniu od dzieci, dla których są rodziną. Ale owo oderwanie przysłużyło się opisom postaci, gdyż poznajemy je tak, jakby ich opisem zajęły się siostrzenice, bratanice, czyli najmłodsze pokolenie.

Każdą z opisywanych osób cechuje coś charakterystycznego, przez pryzmat czego, dana postać jest określana. Jedna  z ciotek chciałaby wieść życie w wannie, inna wciąż marudzi, jeden wuj rozmiłowała się w spaniu, a drugi ma fioła na punkcie rzeczy markowych. Słabostki występujące powszechnie i niestety oddzielające tych, którzy się im poddają, od tych, którzy są jedynie obserwatorami tychże.

Po lekturze "Ciotki Klotki i innych wierszy" postuluję, by: 1) wpisać do kalendarza Dzień Cioci i Wujka, 2) rozważyć - jeśli się jest ciocią lub wujkiem - własne zachowanie i postarać się dostrzec to, co może być naszym bzikiem oraz sprawić, by ów bzik stał się sympatyczny:)

P.S. W ramach samokrytyki przyznam (co i tak wszyscy wiedzą), iż moim bzikiem są książki. Robię wszystko, aby zarazić tym bzikiem Helenkę. Mogę uznać, że odniosłam sukces,

ale nie mam zamiaru przestać podsycać pasji. Ta książka jest jednym z wielu dowodów na to:)

6 komentarzy:

Matylda_ab pisze...

Zdjęcie urocze! ;))

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Matyldo,
Hela urządziła bibliotekę:)

Lady Aga pisze...

Fajnie miec taką Ciocię jak Ty:)))

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lady Aga,
mam nadzieję, że Hela podziela Twoje zdanie:)

Izabela mama Heleny pisze...

Ciociu Mo, myślę, że Ci się udało. Helena czyta książki zarówno sobie, jak i misiom, lalkom i nawet Lulu (czyli naszej kotce). Kilka zna już na pamięć :) Ostatnio na topie Miś Uszatek między innymi. Uściski!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Izabelo,
bardzo mi miło:)