Przejdź do głównej zawartości

Katarzyna T. Nowak. Kasika Mowka.

Wydane przez
Wydawnictwo Literackie

Przeraziło mnie okrucieństwo bohaterek tej książki.Okrucieństwo, bliskowzroczność dziewczynki, ale przede wszystkim babci.

Kasika Mowka mieszka tylko z babcią. Kobieta odseparowała wnuczkę od niemalże wszystkiego - jedynym oknem na świat dziecka jest szkoła, z której i tak wkrótce rezygnuje. Babcia jest dla niej ostoją, pewnikiem, towarzyszem i bóstwem opiekuńczości. Zawiązuje jej sznurówki, robi kanapki, myje, ubiera i tkwiąc w emocjonalnym zaślepieniu czyni z wnuczki egocentryczkę kaleką społecznie. Wymaga od niej jedynie intelektualnego rozwoju, resztę lekceważąc. Może z nadzieją, że dziewczynka poprzez literacki świat rozwinie wrażliwość, empatię, i inne?

Gdy dziewczyna dojrzewa, a babcia niedołężnieje naturalnym powinna być zamiana ról opiekunki i podopiecznej. Tu jednak tej zamiany brak...

Wstrząsająca jest fabuła tej powieści. Niedola starszej pani, mimo, że dotykająca ją jakby na własne życzenie, budzi niesmak i skłania do refleksji. Autorka uplastyczniła wszelkie zjawiska nadające ostrzejszy rys  opowiadanej historii, uwiarygadniając opowieść o dwóch nieszczęśliwych kobietach, o świecie zamkniętym w starej kamienicy, o czasie, który powinien się zatrzymać.

Obejrzyjcie wypowiedź Autorki.

P.S. Być może z tego, co napisałam powyżej nie wynika odpowiedź na pytanie, czy polecam książkę. POLECAM! :)

P.S.2. Strona Autorki.

Komentarze

Unknown pisze…
Okładka przykuła moją uwagę już w ikonce, do tego ciekawy tytuł ... obawiam się jednak czy nie będzie to kolejna PRLowska opowieść z całą jej szaroburością i zgrzytającym między zębami starym chlebem? Proszę, powiedz, że nie:)
Monika Badowska pisze…
Moni,
mówię "nie". To inna powieść:)Polecam też recenzję: http://martinwoolf.blogspot.com/
Unknown pisze…
To fantastycznie:)! Dziękuję, zaraz tam pójdę

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...