12 kwietnia 2010

...

Wróciłam do siebie. Fizycznie, bo mentalnie wciąż jeszcze nie mogę się pozbierać.Sobotnia tragedia sprawiła, że trudno mi tak zwyczajnie pisać o lekturach czytanych i nie czytanych w czasie Świąt.

Wróciłam do swoich czterech ścian - do kawy, o której myślałam, że będzie lepsza niż jest w rzeczywistości, do nietoperza na lodówce, ulubionej lampki z parapetu, regałów z książkami często przeze mnie głaskanymi.

Doceniam ten powrót i z żalem myślę o tych, którzy już nie wrócą.

4 komentarze:

niebieska pisze...

dziękuję Ci za te słowa głębokie i ludzkie
mam podobnie ,nie mogę i nie chce jeszcze normalnie żyć
chce się zatrzymać ..........

virginia79 pisze...

też ciągle jestem wytrącona z drogi zwaną życiem ...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Niebieska, Virginia,
...

znaika pisze...

Nie dotkną swoich półek,nie poprawią koca na łóżku,nie dokończą książki,którą zaczęli,nie pogłaszczą kota,nie wyjdą na spacer z psem,nie spojrzą w ukochane oczy...

...

[']