01 marca 2011

Ulf Stark, Charlotte Ramel. Cynamon i Trusia. Wierszyki na okrągły rok.


Wydane przez
Wydawnictwo Zakamarki

"Popatrz, jak w górę dzielnie się ciśnie
Przez śnieg i błoto biały przebiśnieg."

Chcąc zaczarować zimę za oknem przywołuję pierwszowiosenny wierszyk Cynamona i Trusi (czy Trusia jest świnką?). Kolejne wiersze chwalą wiosnę w pełnej krasie - tej pełnej błota i tej słonecznej, ciepłej z rozkwitającymi kwiatami. Poezja uroczych przyjaciół wiedzie nas przez resztę pór roku równie radośnie jak przez wiosnę. Lato to pora zachwytów nad pachnącym jaśminem i gryzącymi komarami. Wczesna jesień to silny wiatr i ogniska, którymi wabi się odchodzące lato. Na szczęście jesienią jest pora na wędrówki, rześkie powietrze i smaczne grzyby. Płatki śniegu przypominają dmuchawce, a choinka i śpiewające pod lodem jezioro czynią zimę czasem uroczych zabaw.

Optymizm Cynamona i Trusi jest zaraźliwy. Od razu zmienia się człowiekowi myślenie i zamiast marudzenia na mroźną aurę chce się pochwalić doskonałą, sprzyjającą spacerom, pogodę. I nawet komary wydaja się być przyjaźniejsze. Tendencja do tego, by szukać we wszystkich pozytywnych cech, zapoczątkowana przez Pollyannę, a znajdująca kontynuację w zachowaniu dwójki bohaterów książki Ulfa Starka jest bardzo rozsądną. Spróbuję patrzeć na świat z większym entuzjazmem, a Wam życzę nieustającego radosnego traktowania otaczającej rzeczywistości:)

4 komentarze:

monani pisze...

Znam Cynamona i Trusię z innej książeczki, dotyczącej części ciała i zdecydowanie polecam. Zabawne wierszyki, piękne wydanie, fajne obrazki - coś, co dzieciaki lubią zdecydowanie! Mój syn ma co prawda już osiem lat, ale i tak bardzo chętnie do nich wraca.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Monani,
mam nadzieję, że i trzyletnia Hela zauroczy się Cynamonem i Trusią:)

uriel pisze...

Oj, koniecznie muszę nabyć tę książkę! "Części ciała" mamy w domu - choć mój syn Ignaś ma dopiero rok, jest to jego ulubiona książka. Czytałam mu ją gdy miał cztery miesiące - kładłam się obok niego na łóżku, książkę podnosiłam do góry, a on przyglądał się tym wielkim, wyraźnym twarzom na obrazkach. Byłam zdumiona, że taki maluch potrafi tak długo pozostać w skupieniu...
Świetny ten twój blog, Prowincjonalna Nauczycielko! Strasznie się cieszę, że tu "zabłądziłam" :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Uriel,
witaj w moich progach:) Nieustająco zapraszam:)