Przejdź do głównej zawartości

Kenneth L. Woodward. Fabryka świętych.


Wydane przez

Wydawnictwo M

www. mwydawnictwo.pl

"Fabryka świętych" to, mówiąc najkrócej, książka o tym, jak wygląda proces, w wyniku którego Kościół Katolicki beatyfikuje albo kanonizuje jakąś postać. Woodward pisze o tym, w jaki sposób funkcjonuje i jak pracuje Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, przedstawia też sylwetki kilku najznamienitszych pracowników Kongregacji. Nie jest to jednak książka, która tylko opisuje od strony formalnej pracę Kongregacji. Autor, dając przejrzysty mini-wykład historyczny, pokazuje, jak kult świętych kształtował się od zarania chrześcijaństwa i mówi o tym, kim są i jakie znaczenie dla Kościoła mają święci. Woodward cytuje Ernesta Blocha, który tak oto widzi rolę, jaką kult świętych odegrał w historii nie tylko chrześcijaństwa:

"To nie moralność Kazania na górze umożliwiła chrześcijaństwu pokonanie rzymskiego pogaństwa, ale wiara, że Jezus powstał z martwych. W epoce, kiedy senatorowie rzymscy konkurowali między sobą, który z nich zdoła splamić swoją togę największą ilością krwi wołów - łudząc się, że w ten sposób zapobiegną śmierci - chrześcijaństwo rywalizowało o życie wieczne, a nie o moralność."

Woodward dodaje:

"Gdyby chrześcijanie utrzymywali jedynie, że tylko Chrystus przeszedł przez własną śmierć, ich wiara mogłaby nie zastąpić rzymskiego pogaństwa. To, co zrobiło wrażenie na niechrześcijanach - co pociągało jednych, a przerażało innych - to wyłaniający się z chrześcijaństwa kult męczenników."

Autor przedstawia w jaki sposób zmieniało się podejście Kościoła do spraw związanych ze sposobem prowadzenia procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, pisze o swego rodzaju sporze prowadzonym między zwolennikami metod prawnych i zwolennikami metod historycznych, który to spór, jeśli można tak powiedzieć, zakończył się zwycięstwem tych drugich. Woodward pisze:

"Z pewnością w podejściu prawniczym do konkretnych faktów i założeń tkwiła godna podziwu precyzja. Ale była to precyzja, która ostatecznie zakładała, że przed sądem, gdzie akceptowano tylko niezwykłą cnotę, winą kandydatów jest zwykłe człowieczeństwo."

Autor opowiada o tym, jak w ciągu wieków zmieniała się procedura dotycząca procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, procedura, której, jak dotąd, ostateczny kształt nadał Jan Paweł II. Bardzo atrakcyjne, co zrozumiałe, są rozdziały poświęcone cudom wymaganym do beatyfikacji i kanonizacji (nie będę rozpisywać się na ten temat, żeby nie psuć lektury :-). Niejako przy okazji pisania o samej procedurze, Woodward przedstawia też sylwetki wielu świętych.

Książka jest pełna ciekawostek (np. dowiedziałam się, że nie ma już instytucji promotora wiary, czyli "adwokata diabła"), wspaniale udokumentowana. Tekst główny liczy 448 stron, przypiski 18 stron, a wybrana bibliografia zajmuje prawie 11 stron dość drobnym drukiem. Nie jestem biegła w dziedzinie na tyle, by móc porównać "Fabrykę świętych" z innymi książkami traktującymi o tym samym temacie, ale nie dziwi mnie recenzja, jaką Peter Hebblethwaite zamieścił w "The New York Times Book Reviev": "Jest to po prostu najobszerniejsza, najbardziej rzetelna i aktualna praca na temat procesu ustanawiania świętych, jaką dotąd napisano".

Komentarze

mr lupa pisze…
bardzo ciekawa pozycja. przydałoby się z nią zapoznać:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...