Przejdź do głównej zawartości

Karol Dickens. Opowieść wigilijna.



Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

"Opowieść wigilijną" czytałam bardzo dawno temu. Miałam też okazję oglądać różne impresje filmowe eksploatujące pierwowzór literacki czasem ponad wytrzymałość tegoż pierwowzoru. Z tym większą sięgnęłam po otrzymany w prezencie egzemplarz "Opowieści wigilijnej".

Myślę, że każdemu z nas - jakkolwiek żyjemy - przydałyby się wizyty podobne tym jakich doświadczył Ebenezer Scrooge. Zawsze możemy postarać się zmienic nasze życie na lepsze:)

Komentarze

Anonimowy pisze…
Dwie uwagi do pozycji ;-):

Na stronach internetowych Teatru Polskiego Radia można pobrać "Opowieść..." w postaci słuchowiska. Oczywiście jak zwykle wykonane bardzo solidnie.

"Poraża mnie" polityka cenowa wydawnictwa Skrzat. Istna rewelacja :-)
Monika Badowska pisze…
Krzysztofie,
o słuchowisku pomyślę po powrocie do domu- dzięki za wiadomość:)
Vi pisze…
Życzę powodzenia w Konkursie na Blog Roku, aczkolwiek miałam tą przyjemność brać w nim udział w zeszłym roku i powiem Ci już dziś kochana, że wygra coś co Ci do pięt nie dorasta. Taki urok tego konkursu :). Ale trzymam kciuki, bo jesteś moją faworytką. Wielką faworytką.
Monika Badowska pisze…
Virginio,
dziękuję za dobre słowo:)
joanna_czytelnik pisze…
Też trzymam kciuki, chociaż wiadomo, jak to z konkursami czasem bywa ;-)
A "Opowieść..." chyba każdy zna. Jednak za wizytę dzwoniących łańcuchów po nocach mówię stanowcze - nie, dziękuję!

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...