25 kwietnia 2010

Geert Kimpen. Kabalista.

Wydane przez
Wydawnictwo Cyklady

Gdy czytałam "Kabalistę" jawiły mi się dwie możliwości przedstawienia Wam tej książki: albo uczynię wykład na temat kabały fabułę traktując jako dopełnienie, albo skupię się na akcji powieści, która osadzona jest w religii. Po zajrzeniu tu, tu i tu, wybrałam drugą wersję:)

Akcja powieści toczy się w XVI wieku, w Safed. Do miasta przybywa Izaak Luria, zapraszając Chaima Witala, ambitnego badacza kabały, do podjęcia dalszej nauki pod swoim przewodnictwem. Młody mężczyzna, skrywający tajemnice śmierci rodziców, oddający się pracy farbiarza i nauce, wybrany przez Izaaka, budzi zawiść brata i innych studentów. Chaim porzuca pracę fizyczną, by oddać badaniom kabalistycznym, by móc pisać księgę będącą komentarzem do zgłębianych fragmentów Tory.

W powieści obserwujemy społeczność żydowską skupioną wokół Izaaka, mamy możliwość śledzenia jego relacji z córką i żoną, wpływu jaki wywierał na życie innych osób, w tym oczywiście na życie swoich uczniów. Fascynujące było jego podporządkowanie nakazom wiary w najzwyklejszych nawet sytuacjach, ale jednocześnie to, czego wymagał od swoich uczniów jest z lekka oszałamiające.

Spośród wielu fragmentów, nad którymi zatrzymywałam się nieco dłużej, wybrałam jeden:

(...) żaden z robotników nie wykorzystywał wolnego czasu na swój dalszy rozwój. Niektórzy po raz pierwszy zaczęli się zastanawiać, na co właściwie poświęcają wolne chwile. Co robią, kiedy przychodzą do domu i nie muszą pracować? Jedzą, piją, kochają się, po czym chodzą spać. Zaspokajają potrzeby ciała. Tak to mniej więcej wygląda. Ich żywot nie różni się zbytnio od życia dzikich zwierząt. (...) Dlaczego przestali szukać odpowiedzi na ważne pytania, które za młodu zadawali rodzicom: dlaczego tu jesteśmy, co jest sensem naszego życia, jakie jest nasze przeznaczenie?".

Aktualne, prawda?

2 komentarze:

Lirael pisze...

Jak wspominałam, słyszałam, że książka jest ciekawa. Z jednej strony obawiałam się trochę historycznej sensacji a la Dan Brown, z drugiej jednak wydawnictwo Cyklady kojarzy mi się z rzeczami znacznie ambitniejszymi, więc przypuszczałam, że to może być rzecz wartościowa. Dzięki za ciekawą opinię. Wszystko wskazuje na to, że warto sięgnąć po tę książkę.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lirael,
warto:)