Przejdź do głównej zawartości

Isabel Abedi. Isola.



Wydane przez

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Isola to wyspa. Położona nieopodal Rio de Janeiro ma stać się miejscem, w którym rozgrywa się akcja projektu filmowego. Ów projekt zakłada, że dwanaście osób, dotychczas sobie obcych, zamieszka na Isoli i podda się obserwacjom kamer.

Pomysł znany z Big Brothera, prawda? O ile jednak oglądanie programu było upiornie nudne, książka autorki bestsellerów dba o dawkowanie emocji, napięcia i umiejętnie przykuwa uwagę.

Pewnego dnia uczestnicy odkrywają grę, do której zaprasza ich organizator – znany reżyser filmowy Quint Tempelhoff. Młodzi ludzie losowali koperty zawierające kartki – na jedenastu z nich napisano „ofiara”, a na jednej „morderca”. Morderca miał wyeliminować z gry wszystkich uczestników, by wygrać. Uczestnicy mieli odkryć kto jest mordercą, unikać go i nie pozwolić się odesłać z wyspy.

Każdy z mieszkańców Isoli zmienia imię wraz z przybyciem na wyspę. Każdy z nich przywozi ze sobą własną historię. Historie splątane ze sobą, w dość ekstremalnych warunkach na jakie narażeni się uczestnicy projektu, zadziwiająco procentują.

Książka przykuła mnie do siebie na całe popołudnie. Autorka, dotychczas mi nieznana, pisze tak, że z przyjemnością przeczytam inne jej powieści.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Mbmm jak miło Cię nareszcie widzieć!!! Tęskniłam:)
A książka rzeczwiście może być ciekawa, Pozdrawiam ciepło!
Anonimowy pisze…
zainteresowało mnie...
Monika Badowska pisze…
Chiaro
cieszę się:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...