Przejdź do głównej zawartości

Tak lubi Gusia

Gusia bardzo lubi leżeć brzuchem do góry. Nawet, gdy zastanawiają się z Sisi, czy może by się tak pobić, to Gusia leży ukazująć ciapki.





A ostatnio polubiła tunel. Długo go omijała, traktowała nieufnie, a od kilku dni chętnie w nim sypia i nie boi się juz przez niego przebiegać podczas gonitw wszelkich.




Komentarze

mrouh pisze…
Ma rację, jest się czym chwalić, ciapki lepsze, niż taki kolczyk w pępku na ten przykład:-)
milena pisze…
hiii błogostan :)ale te oczęta mają coś w sobie niepokojącego , może to tunel tak działa :)
kociokwik pisze…
Mrouh,
oczywiście:)

Milleno,
od dwóch dni Gusia porusza się ścieżką: moje kolana, tunel, moje kolana, tunel, miski;)
abigail pisze…
a ciapki ma rzeczywiście gusiaste ...!, że się tak filozoficznie... ;).
kociokwik pisze…
Abigail,
:)
Twój Mały kot uciekający jest przeuroczy:)
kociarstwo pisze…
Tunel bardzo sie przydaje podczas harców - mozna atakowac z tunelu, przebiegac przez tunel podczas ucieczki, wbiegac itd. No i pospac tez mozna.
agulha pisze…
Brzuszek ciapaty ma nieodparty urok. Moja rzadko pokazuje, a już w ogóle nie pozwala sie miziać po brzuszku; teren zakazany i już. Ale swoją drogą podziwiam Was, że tak oswoiliście tę z początku nieufną koteczkę. Bo wystawianie brzuszka to okazanie najwyższego kociego zaufania, czyż nie?
kociokwik pisze…
Agulha,
skasowałam przez przypadek komentarz - Z. często wspomina pierwszy dzień Gusi u nas i to, że zrobiła mu w palcu cztery dziury. Dziś już jest zupełnie inna niż tamtego dnia.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...