Przejdź do głównej zawartości

Uwaga! Groźny kot, czyli...

... jak Nusia spotkała się z sąsiadką.

Zainteresowała mnie w przedziwna, bo pionowa pozycja Nusi na szafce balkonowej. Otworzyłam okno i moim oczom ukazało się co następuje:
- pani sąsiadka ściera parapet, który mamy wspólny, acz przedzielony zabezpieczeniem na koty,
- Nusia próbuje pacnąć sąsiadkę,
- sąsiadka wierząc najwyraźniej w dobre zamiary kota odsuwa blokujące wzajemny dostęp człowieka i kota skrzynki balkonowe i wyciąga ponownie rękę w stronę naszego balkonu,
- Nusia czując się wsparta przez moja obecność zamienia się w tygrysa - zaczyna syczeć, a pacnięcia łapą (na szczęście nie trafiła) są jeszcze szybsze niż wcześniej,
- pani sąsiadka zastawia dostęp skrzynkami kwiatowymi głośno wyrażając swoją opinię na temat trzymania dzikich zwierząt w blokach.

No i teraz nie wiem - cieszyć się, czy nie? Czy to dobrze, że kot broni swojego terytorium przed obcymi? Ale, żeby aż tak bronił? Sąsiedzi mają psa, który często wskakuje na parapet i zagląda przez siatkę do naszych kotów. Nie wiedziałam jeszcze jego spotkania z Nusią, ale Gusia reaguje nad wyraz spokojnie - siedzi na wprost psa i patrzy. Jeśli ktoś doświadczył kiedykolwiek patrzenia naszej Gusi wie o czym piszę;)))

No i w taki oto sposób okazało się, że Malutki Mały Misiu jest dzikim zwierzem. 

Komentarze

Wu pisze…
Ja bym się cieszył, że kot jest temperamentny, ale, na wszelki wypadek, tabliczkę "UWAGA: Groźny kot!" bym wywiesił. :-)

Oczywiście napisem w stronę sąsiadów. :P
abigail pisze…
Strasznie się musiała bać ;)...
kociokwik pisze…
Wu,
no chyba muszę;)))

Abigail,
sąsiadka, czy Nusia?
iw pisze…
Masz kota obronnego! :)
A ten wzrok znam, nasza też go ma! :)))
rzeka pisze…
W każdym kocie drzemie odrobina tygrysa! ;-)
kociokwik pisze…
Iw,
bardzo obronnego:)

Rzeka,
tak, zgadzam się:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...