12 kwietnia 2012

30 dni z książkami (10)



Dzień 10 - Pierwsza książka przeczytana przez Ciebie

Byłam chora. Mama czytała mi książkę głośno, ale nie mogła robić tego cały czas, więc gdy odchodziła od łóżka próbowałam czytać sama. I tak z tego mojego próbowania wzięło się to, że doczytałam książkę. Wyzdrowiawszy zasiadłam na ulubionym krześle pod opuszczaną lampą i przeczytałam całą książkę samodzielnie. Oczywiście była to historia:

14 komentarzy:

Strona po stronie pisze...

Wydaje mi się, że to również moja pierwsza książka :) Kiedyś przeczytam ją na nowo.
A akcja "30 dni z książkami" chyba też zagości na moim blogu.

magda pisze...

To prawda,miałaś wtedy 5lat ,zadziwiłaś nas wszystkich,
;0

karreu pisze...

To była pierwsza (i jak na razie ostatnia) książka, którą czytałam komuś (młodszemu bratu) na dobranoc...

sylwia pisze...

A moja pierwsza książka to "Plastusiowy pamiętnik", co ja się namęczyłam, żeby panny z włóczki zrobić ;)

grendella (http://ksiazkimojejsiostry.blox.pl)

magdalenardo pisze...

U mnie to chyba była książka "Pan Słówko ma głos" :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Miło mi:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-) Podobała Ci się?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Sylwia,
ja nosiłam gumkę myszkę i Plastusia w drewnianym piórniku:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Chyba nie kojarzę...

maja k. pisze...

Doktor Dolittle i.. oraz Puc Bursztyn i goście - te książki są związane, zeszyte, stopione, złączone z moim dzieciństwem w sposób nierozerwalny i trwały:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-D

Teano pisze...

Pierwszej nie pamiętam, za to pamiętam tytuł pierwszej książki przeczytanej w jedno popołudnie. Byłam wtedy na początku drugiej klasy szkoły podstawowej, pożyczyłam książkę w bibliotece i ze zdumieniem odkryłam, że skończyłam ją na tyle szybko, że mogłam oddać ją do biblioteki tego samego dnia, idąc na obiad do szkolnej stołówki. Ależ byłam z siebie dumna!
To "Ucho, dynia, sto dwadzieścia pięć!"
A potem to już poszło jak burza :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Też lubiłam tę książkę:-)