04 kwietnia 2012

30 dni z książkami (3)



Dzień 3 - Książka, która kompletnie Cię zaskoczyła.

Kiedy w szkole podstawowej czytałam "Pana Tadeusza" nie potrafiłam zrozumieć zachwytów towarzyszących dziełu Adama Mickiewicza. Czas jakiś później nadal mierziła mnie myśl o Zosi i Tadeuszu, dworku i polowaniach. I wówczas trafiłam na inny utwór Mickiewicza. Na Dziady. Pierwsze zauroczenie dopadło mnie po lekturze Dziadów cz. II. Udzielił mi się klimat, pouczenia wynikające z losów postaci odwiedzających kaplicę w noc Zaduszną. A później przeczytałam Dziady cz. III i tu już popadłam w zachwyt. O ile trzynastozgłoskowiec w "Panu Tadeuszu" raził mnie i brzmiał zanadto naiwnie, tak forma pisania Dziadów, wyrazistość rytmu i rymu, prawdy po jakie sięgaja postacie z dramatu, przekonały mnie do siebie i sprawiły, że do dziś pamiętam pewne frazy utworu.

P.S. Być może zdumieniu i zachwytowi przysłużyła się oglądana tuż po lekturze Dziadów "Lawa" Tadeusza Konwickiego. "Panem Tadeuszem" nie umiem zachwycić się do dziś, choć powoli zaczynam doceniać i tamten rytm.

16 komentarzy:

Magia słowa pisanego pisze...

miałam tak samo, może nie aż tak z wielkim zachwytem nad Dziadami, ale przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż Pan Tadeusz

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

bsz pisze...

też bardzo cenię "Dziady". ostatnio w katowicach na Interpretacjach oglądałam dwa spektakle na motywach dramatu Mickiewicza, i o ile jeden jak dla mnie był zbyt "uwspółcześniony", tradycyjne przedstawienie po prostu mnie zachwyciło.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

To zupełnie inna jakoś, prawda?

Bibliofilka pisze...

Oj, rzeczywiści klimat "Dziadów" się bardzo udziela i przenika do wnętrza

abigail pisze...

Ze mną jest podobnie, chociaż Pana Tadeusza też lubię :)

Makówka- Agnieszka Sieńkowska pisze...

A ja i "Pana Tadeusza" polubiłam bardzo, ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, ale to dopiero na studiach, dzięki wykładom tragicznie zmarłego doktora Eligiusza Szymanisa. Czasem tekst broni się i zachwyca sam, a czasem potrzeba, żeby ktoś nas zaraził zachwytem.

kasia.eire pisze...

zapomniałam o Dziadach, zakochana byłam w tym utworze w czasach licealnych. Ja też o lekturach :-)

ktrya pisze...

A u mnie było dokładnie na odwrót. Dziady może nie tyle mnie męczyły, co nudziły. Natomiast jak potem sięgnęłam po Pana Tadeusza to dobiero doceniłam kunszt Mickiewicza.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ja trochę doceniłam recytację w filmie. Ale wciąż uważam, że "Dziady" lepsze:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Makówko,
niestety nie miałam przyjemności mieć wykładów z dr Szymanisem. Ale trafiłam do niego na egzamin i bardzo mile to wspominam:-)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-D

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ktrya, ;-)))

Teano pisze...

A mnie Pan Tadeusz podobał się od zawsze, ale kiedy przeczytałam go po dłuższej przerwie od deski do deski już jako osoba dorosła, to dopiero mnie zaskoczył!
Lubię książki, które nie zaszkodzą dziecku, mogą je zachwycić i zaciekawić, a dorosły odkryje w nich drugie, trzecie a nawet czwarte dno.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

:-)