08 lipca 2013

Karina Schaapman. Mysi Domek. Sam i Julia. Sam i Julia w teatrze.


Wydane przez
Wydawnictwo Media Rodzina

"Mysi domek" to książka, którą trudno podzielić mi się z dziećmi. Dziecięca część mnie wciąż na nowo chce wpatrywać się z zachwytem w świat wyczarowany przez Karinę Schaapman. Wielka wartością tej książki są ilustracje przedstawiające Mysi Domek, którzy w oryginale obejrzeć można w amsterdamskiej bibliotece. Jednak autorka opowiada historię Sama i Julii nie tylko graficznie. Równie istotny jest zapis z doświadczeń mysich dzieci.

A co w nich mamy? Rodzinę składającą się z córki i mamy oraz rodzinę liczną i wielopokoleniową. Mamy przyjaźń, codzienne żmudne ćwiczenia muzyczne uwieńczone sukcesem, mamy śmierć bliskiej osoby, którą przeżywają wszyscy wspólnie. Jest także czas na świętowanie urodzin Mamy i końca Ramadanu. Ważna jest również praca - zarówno ta naukowa, taty Sama, praca szmaciarza, przy którym Julia i Sam uczą się szacunku do zarobionych pieniedzy, jak i ta dla całej społeczności, codzienne spalanie odpadów.

Mam nadzieję, że Karina Schaapman nie poprzestała na dwóch książeczkach ilustrujących życie w świecie wykreowanym z włóczki, skrzynek po pomarańczach, masy papierowej. Pozostając pod wielkim wrażeniem książki wyznam, że plakat towarzyszący pierwszej części "Mysiego domku" wisiał w naszym domu bardzo długo.

P.S. Fotografia przedstawia miejsce, w którym Sam ćwiczy grę. Chciałabym mieć taką fototapetę:-)

Brak komentarzy: