Przejdź do głównej zawartości

Joanna Papuzińska. Mój tato szczęściarz.


Wydane przez
Muzeum Powstania Warszawskiego
Wydawnictwo Literatura

Kibicuję serii książek opowiadających dzieciom o wojnie od chwili jej powstania. Była "Asiunia", "Zaklęcie na W.", "Czy wojna jest dla dziewczyn" i "Bezsenność Jutki", a każda z nich pokazywała takie aspekty wojny, o których ciężko mądrze mówić dzieciom.

"Moj tato szczęściarz" to historia prawdziwa. Opowiada o tym, co działo się z tatą Autorki podczas wojny. Historia prawdziwa, rozgrywająca się w realnych miejscach i skłaniająca do tego, by iść po Warszawie tropem taty - szczęściarza.

Czy złamana ręka to szczeście czy pech? A pobyt w szpitalu? Istnienie kanałów? Odpowiedzi na te pytania są mocno uzależnione od sytuacji w jakiej znajduje się osoba, która łamie rękę, leży w szpitalu, czy planuje przeprowadzenie przez kanały uciekinierów z płonącej części Warszawy.

Zbliża się 1 sierpnia. Może trzeba właśnie w tym dniu spojrzeć na Warszawę oczyma uczestników powstania? Przespacerować się, by odnaleźć miejsca, którymi spacerowała Asiunia i jej tata tłumaczący swoim dzieciom, jak wyglądała wojna?

"Moj tato szczęściarz" to książka warta tego, by mieć ją na półce i zaglądać do niej zawsze, gdy dziecko będzie chciało dowiedzieć się czegoś o wojnie. Podobnie, jak i inne książki wydane w kooperacji Wydawnictwa z Muzeum.

Komentarze

zakładka pisze…
Masz rację, to świetna seria. Tata szczęściarz niebawem i u nas.
Hordubal pisze…
Niestety jeszcze nie miałam okazji zapoznać ssię z tą serią,ale muszę to nadrobić jak najszybciej.
Marietta pisze…
Wydawnictwa Muzeum Powstania Warszawskiego są rewelacyjne, dopracowane w każdym szczególe i na wysokim poziomie, okładkę już widziałam na stronie Muzeum, chętnie zajrzałabym do środka. Wojna to trudny temat do rozmów z dziećmi, a uciec się od niego nie da i nie powinno, a takie wydawnictwa ułatwiają wzajemne porozumienie.
Monika Badowska pisze…
Zakładka,
poczytam, co napiszesz.

Hordubal,
warto!

Marietta,
na stronie wydawnictwa da się podejrzeć kilka stron.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...