16 lipca 2013

Katarzyna Leżeńska. Studia życzeń. Sądy i osądy.


Wydane przez
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Sięgnęłam po audioksiążkę Katarzyny Leżeńskiej bardziej dla fabuły niż z powodu znajomości nazwiska i dokonań Autorki. Słuchanie książki dobrze robiło moim spacerom (i podobnie, w drugą stronę), a pisanie Leżeńskiej zainteresowało mnie na tyle, by poszukać innej, tym razem papierowej, książki.

Hania jest wdową samotnie wychowującą nastoletniego syna. Te dwie cechy swojego życia pokazuje najdobitniej światu, nie bacząc na to, że jest młoda, atrakcyjna i co najważniejsze - jest człowiekiem, który ma prawo do bycia sobą, korzystania z życia według własnego na nie pomysłu. Zawirowania rodzinne sprawiają, że Hanka musi zgłębić historię swoich przodkiń, a to uświadamia jej jak bardzo lekceważyła siebie samą.

Być może zasługą formy książki jest to, że szczególna uwagę zwracałam na język powieści, na zdania jakie buduje Katarzyna Leżeńska. I powiem Wam, że podobało mi się to, czego słuchałam... Na tyle mocno, że sięgnęłam po "Sądy i osądy".

Agata, szczęśliwa mężatka i spełniona matka, jest sędzią. I tylko jej wydaje się, że zawód nie jest tożsamy z jej osobowością. Owszem Agata czuje się pewnie w sędziowskiej todze, czuje się wyzbyta z uprzedzeń i przeświadczona o sprawiedliwości/prawie, które reprezentuje. Niestety, najbliżsi i przyjaciele Agaty, coraz mocniej odczuwają sędziowski charakter kobiety; juz nie tylko sala w sądzie jest miejscem, gdzie Agata wydaje wyroki - ocenia i sądzi także w domu, wśród znajomych, w każdej niemalże sytuacji życiowej.

Próbowałam znaleźć wspólny mianownik dla obydwu powieści i w moim odczuciu stanowi go przekaz głoszący, że trzeba żyć, że nie warto zasłaniać się przed codziennością usztywniającymi rolami, pozornymi funkcjami - po prostu trzeba czerpać radość z życia. A, aby to zrobić, trzeba sobie na to pozwolić:-)

2 komentarze:

Agnesto pisze...

Podobała mi się "Studnia życzeń", niby lekka, a z ładunkiem...
Aż sobie sama powróciłam do "kartki" z refleksjami po lekturze:
http://agnestariusz.blogspot.com/2011/04/studnia-zyczen.html

Natomiast "Sądów.." nie czytałam, choć jak mi wpadną w ręce, nie wykluczam.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

A ja czytam teraz kolejną książkę Leżeńskiej i zastanawiam się jak ją mogłam ominąć...