Przejdź do głównej zawartości

Piotr Rowicki. Przygody Hektora.

Wydane przez
Wydawnictwo AMEA

„Działo się to w późnym mezozoiku. Afryka właśnie zaczęła odsuwać się od Ameryki Południowej, Indie postanowiły podryfować w kierunku Azji. Lato na Wszechziemi było wyjątkowo upalne.”

Interesujący początek, prawda? Dalej jest tak samo dobrze albo i lepiej:) Hektor Jurajski, młody dinozaur, mieszka z rodzicami, chodzi do szkoły i cieszy się na nadchodzące wakacje. Ale czy wakacje spędzone w towarzystwie niezapowiedzianych gości mogą być fajne?

Obraz mężczyzn grających w karty i będących osobnikami zagrożonymi wyginięciem (i z tego też powodu otoczeni zostali opieką ogrodu zoologicznego) przyprawił mnie do wyjątkowo radosny chichot.  Ale już „samiec w różowym (…) co się kręci przy ognisku” sprawił, że dojrzałam ironiczną stronę twarzy Rowickiego.

Autor w ciekawy sposób uczłowieczył brachiozaura – wyposażył go w ciekawość, obdarzył naiwnością i nadając mu cechy dziecka szkolnego nauczył Hektora dziwić się życiu osobistemu nauczycielki i zadawać tysiące pytań.

„Przygody Hektora” są napisane tak, że nie sposób nie uśmiechać się przy ich czytaniu. Rowicki posiadł umiejętność dobrego opowiadania historii – tak by zachęcić, nie znudzić i jeszcze czegoś nauczyć:)

P.S. Ciekawa jestem, czy to autor, czy ilustrator (Dymitr Kuźmenko) przestawiając Wszechziemię poczynił ukłon w stronę Pratchettowego Świata Dysku;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...