Przejdź do głównej zawartości

Sezon na Maluchy









W każdym schronisku jest teraz mnóstwo kociąt. W elbląskim, jak donoszą wolontariuszki, maluszków jest około dwudziestu.

Może komuś uśmiechnie się serce?

P.S. Gdy kliknie się w zdjęcie, w adresie pokaże się imię kotka:)

Komentarze

madziaro pisze…
Mamo, jakie śliczności :)

Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym kota, niekoniecznie małego, i psiurę, no ale układ jest jaki jest, i na razie muszę się pogodzić z tym, że jest tylko jeden kot ogólnodomowy, mało komunikatywny na dodatek
kociokwik pisze…
Madziaro,
ale będziesz kiedyś miała, prawda?
Pozdrawiam serdecznie:)
madziaro pisze…
jak tylko wyprowadzę się od teściów :), mam nadzieję, że to dość szybko będzie. Na pewno wtedy zdecyduję się na kota, albo i dwa, niestety na psa jak na razie nie będzie warunków - zresztą tutaj w większości mieszkań do wynajęcia jest zakaz posiadania zwierząt, na koty jeszcze jakoś przymykają oko, natomiast z psami jest gorzej.


Pozdrawiam również serdecznie i przekaż głaski wszystkim futrom :)
kociokwik pisze…
Madziaro,
Kociaste wygłaskane:)
My też na wynajętym, ale trafił nam się gospodarz, który mówi, że zwierzęta w żadne sposób mu nie przeszkadzają:)
madziaro pisze…
Wiesz, tutaj to jest taki jakiś dziwny zwyczaj, no ale jak to mówię cały czas o Kanadzie: "pogański kraj, pogańskie obyczaje" ;D

Niestety to o zakazie trzymania zwierząt jest w większości bloków w statucie wpisane, głupie ludzie :>
Ale co tam o zwierzętach - kuzynka ma w statut mieszkania, które kupiła!!, wpisane, że zasłony i firanki w oknach mogą być tylko białe albo kremowe :> - i to też nie jest odosobniony przypadek.
Dużo osób teraz kupuje takie zasłony dwustronne - kolorowe do środka mieszkania i jasne na zewnątrz. Ale jak dla mnie to to jest po prostu paranoja i cyrk na kółkach

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...